niedziela, 7 września 2014

Rozdział III


Majka

                Minął dzień od tej nieszczęsnej imprezy , nie wiem co mnie pokusiło by na nią iść mówiłam precież że to zły pomysł ,ale jak to ja musiałam być dobra dla innych a szczególnie dla Ann . Nie dosyc że zostawiła mnie sama gdzie nikogo nie znałam i pobiegła sobie gdzieś z tym kochasiem , moglam się spodziewać tego , no a ta sytuacja z Chrisem i tym drugim ,,, Taiem , nie wiem co powinnam o tym sadzić... Robiąc sobie poranna kawe , usiadłam pred telewizorem , w koncu trochę czasu wolnego , niestety za długo się nim nie nacieszyłam popiajac kawe zadzwonil do mnie telefon był to kierownik Toruńskiego klubu .
- Tak słucham - powiedziałam wstając z kanapy
- Tutaj menadzer Unibaxu , chciałbym żeby zjawiła sie dzisiaj pani na treningu  naszych Aniołów
- Dzisiaj ? , w jakiej sprawie
- Chciałbym żeby poobserwowała pani zachowanie naszych zawodników - powiedział
- No skoro to takie ważne , o której zaczyna się mecz ?
- O godzinie 16.00 , będe na panią czekał w biurze klubu
- Dobrze , to do zobaczenia - powiedzialam i sie rozłaczyłam
Zaraz po rozmowie z menadzerem , okazało sie że dzwoniła do mnie również Ana , oddzwoniłam do niej idąc w kierunku sypialni
- No w koncu kobieto z kim tak rozmawialas , czyżby dzwonił do ciebie Holder - zaśmiała się do śłuchawki
- Ale jesteś zabawna jeśli tylko po to dzwonić by nadawac mi o tym Australijczyku to lepiej sie rozłącz
- Coś ty taka wściekła , dzwonie bo chce sie spotkać , co powiesz na kawe ?
- Tak sie składa że wypiłam pred chwilą - mowiłam wybierając ciuchy
- No to na sok czy cos , no prosze cie
- Dobra o której ?
- Za jakieś 30 min ?
- Dobra to na razie
- No papa
Po 30  minutach byłam juz na miejscu , w oddali zauważyłam Ane która zajeła juz stolik
-No hej - powiedzialam dajac jej buziaka
- No siadaj , co sobie zamawiamy ? - mowiła preglądając menu
- Sczerze nie wiem czy mam na cos ochote - powiedziałam sciągając marynarkę
- No prestan dalej wybieraj coś
- O czym chciałaś pogadać ?
- Preszło ci troche po tej imprezie
- Nie za bardzo - powiedziałam dość wkurzona - Ale ty za pewne swietnie się bawiłaś
- Oj przestań , to moja wina że wziął mnie do tańca
- Nie ale zostawiłas mnie samą z nim
- Myślałam że ci się to spodoba
- Było wporządku aż to tamtego momentu
- No ale skąd miałam wiedziec że zdarzy się coś takiego , mogłas go troche ogarnąc Toy dostała w twarz
- Ogarnąc , ja ? , a co ja miałam z nim wspólnego ? , precież my się nawet nie znamy a on zachował się jakby był moim chłopakiem - powiedziałam ostro wkurzona
-Dobra uspokój się - powiedziałam
- Ty tez byś nie była spokojna w takiej sytuacji
- Wiesz co dramatyzujesz , wiesz ile dziewczyn chciało by byc na twoi  miejscu , wiesz ile dziewczyn chcialoby zeby dwoch facetow sie o nia biło
-Halo ? ja nie jestem czyjąś rzeczą a tych dwóch facetów nawet nie znam - powiedziałam
- No dobrze , w ogole wiesz ten Troy jest nawet fajny
- No popatrz - mowilam popijajc sok
- W ogole bylismy na spacerku , i okazało sie ze mieszkalismy na tej samej ulicy w Brisabnie i on byl moim sasiadem , czy to nie jest swietne - mowiła jak nakręcona
- Co za zbieg okoliczności - powiedziałam
- Jejciu Majka rozchmurz się
- Nie , jeszcze jakby tego nie bylo malo , mam dzisiaj jechac na trening Torunia
- Serio ? ale to moze dobrze moze wyjasnicie to sobie i nie bedziesz sie na mnie wyżywać - powiedziała pokazując mi jezyk
- Ja tego nie robie poprostu jestem ostro wkurzona i tyle - powiedziałam dopijajac sok
- No nic to zbieraj się i zadzwon pozniej - powiedziala blondynka
- Po co ? - zdwiłam si zabierajac torebke
- Jak to po co , opowiesz mi wszytsko - powiedziała i obie ruszyłysmy do samochodów
Anastazja
Wracajac ze spotkania z Majką postanowiłam podskoczyc na chwilke do Galeri , zakupów nigdy za wiele , zaparkowałam samochód i ruszyłam do pierwszego sklepu , nie miałam zamiaru sobie niczego kupic  jednak widzac te wszytskie ubrania i torebki nie mogłam sie oprzeć , zreszta jak można pojechać do Galeri niczego nie kupujac chociaz mały drobiazg .Chodzac po kolejnych sklepach natrafiłam na promocje mianowicie , kupiłam piekne czarne szpilki i czarna obcisła sukienkę , wychodzac ze sklepu zauważyłam że ktos dziwnie się na mnie gapi , chwile pózniej zorientowałam się że jest to jeden z zawodników Unii Leszno.
- Cześć Ana racja ? - zapytał Piotrek Pawlicki
- Tak , o ciebie pytać sie nie musze - powiedziałam odkładajac zakupy i podając ręke
- Widzę , że małe zakupki - powiedział
- Tak dokładnie , nie no takie drobiazgi a ty czemu nie widze u cb żadnych toreb - powiedziałam uśmiechając się
- Tak się składa że nie mogę nic na siebie znaleść - powiedział
- Widocznie źle szukasz - powiedziałam
- No to by miało sens - powiedział
- A czego w ogóle szukasz - zapytałam się z ciekawości
- Hm , myślałem nad fajnymi spodenkami i jakieś bluzce , no bo co wiecej moze kupić chłopak - powiedział
- Jesli chcesz mam jeszcze troche czasu , mogę ci potowarzyszyć i najwyżej doradzić - powiedziałam
- Serio , to swietnie liczyłem że mi pomożesz , wkońcu dziewczyna z takim wyczuciem mody chyba sie na tym zna co nie ?
- Dokładnie , to chodźmy - powiedziałam zabierając torby
Po zakupach z Piotrkiem wracałam do mieszkania , wymieniliśmy się numerami telefonu , nie sadziłam że jest z niego taki fajny ziomek , gdy weszłam do mieszkania postanowiłam coś zjeść w końcu była już godzina 16.00 , później rozpakowałam nowe zdobycze i schowałam do mojej garderoby , gdy już to zrobiłam usłyszałam dzwonek telefonu , na wyświetlaczu pojawił się Troy , zatkało mnie , co on by chciał , odruchowo przesunęłam zieloną słuchawkę .
- Halo - powiedziałam
- Cześć Ana tu Troy , co tam ?
- A w porządku własnie wróciłam do domu , a u ciebie  co słychać ?
- A bez zmian własnie wracam z treningu , robisz coś dzisiaj ?
- Dzisiaj , juz nie a co ?
- Co byś powiedziała na taką opcje , ja , ty i jakaś kolacja ?
- Proponujesz kolacje , ? - nie wiedziałam co powiedzieć - może być zgadzam się
- To super , przyjadę po ciebie o 18.00 okej , tylko chwila nie znam twojego adresu ?
- No tak racja , um , Hiszpańska 18/4
- Super to do zobaczenia
- Chwila , czy mam uważać to jako randkę ?
- Skoro chcesz , tak niech będzie randka - powiedział i rozłączył się
Jezu nie wierze idę na randkę z Troyem Batchelorem i to za niecałe dwie godziny ! , Chwila Ana wyluzuj przecież to jest zwykły chłopak jak inni , no ale muszę zadzwonić do Majki najwyżej mnie znowu opieprzy .
- Maja ?
- No , co tam ?
- Słuchaj nie uwierzysz co się stało
- No nie wiem natrafiłaś na promocje , wygrałaś coś
- Nie znaczy natrafiłam na genialna promocje ale to nie to , Troy zadzwonił
- I co chciał ?
- Idę z nim na randkę , dziś  przyjedzie po mnie o 18.00 , super co nie ?
- To szykuj się lepiej a nie tu ze mną gadasz
- Masz racje a ty gdzie w ogóle jesteś ?
- Wlanie dojeżdżam do Torunia
- No nic to trzymaj się tam i pogadaj z tym dupkiem - powiedziałam
- Może , nic miłego wieczoru - powiedziałam i rozłączyłam się
Około godziny 18 byłam już gotowa na sobie miałam czarną sukienkę z odkrytym tyłem i nowe czarne szpilki , do tego mała neonowa kopertówka i wyprostowane włosy , miałam jeszcze 10 minut do przyjazdu Troya , czy się stresowałam ? Może troszkę ale przecież nawet się dogadujemy , będzie dobrze . Po chwili usłyszałam trąbienie , zauważyłam czarne Audi a w nim mojego towarzysza.
Po 15 minutach byliśmy na miejscu , elegancka restauracja zrobiła na mnie wielkie wrażenie , weszliśmy do środka , Troy poszedł potwierdzić rezerwacja a ja zdjęłam płaszczyk . Zauważyliśmy szklany stolik przy oknie a na nim  karteczkę z nazwiskiem Batchelor.
-Pięknie wyglądasz - powiedział Troy odsuwając krzesło
- Dziękuje - powiedziałam siadając i odkładając torebkę
- Bardzo tutaj ładnie - powiedziałam
-Cieszę się ponieważ brałem to miejsce w ciemno - powiedział
- Udało ci się - powiedziałam i po chwili zauważyłam jak kelner podaje nam kartę dań
- To na  co masz ochotę powiedział przeglądając kartę dań
- Kurcze za dużo tego - mówiłam przewracając kolejno kartki
Randka trwała w najlepsze , oboje zamówiliśmy spaghetti już wam mówiłam że to moje ulubione danie
?Nie ważne , ważne jest to , że jeszcze tak dobrze się nie bawiłam , Troy wydaje się naprawdę miłym facetem , wiem , że nie powinnam się tak nakręcać w końcu to dopiero nasze drugie spotkanie , jednak sporo nas łączy oboje pochodzimy z Australii , oraz oboje mamy coś wspólnego z żużlem i właśnie głownie na ten temat rozmawialiśmy. Po kolacji Troy zaproponował pojechać za miasto , zgodziłam się ponieważ chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu zresztą on chyba ze mną  też. Po chwili spostrzegłam że zbliżamy się do jeziora. Woda oświetlona była blaskiem księżyca, było naprawdę pięknie.
-Przepraszam że nie czeka tam na nas jakiś romantyczny piknik czy coś, ale wpadłem na ten pomysł dopiero teraz. Lubię tu przyjeżdżać, odpocząć od wszystkiego.
-Co w twoich słowach znaczy wszystko?-spytałam idąc przez pomost
-Dobrze wiesz jak to jest być sławnym.Stres,fanki,presja,fanki i jeszcze raz fanki.-uśmiechnął się pokazując swoje białe zęby
-Przepraszam bardzo,ale ja mam tylko przystojnych adoratorów-zarzuciłam przelotnym uśmiechem i usiadłam na pomoście mocząc stopy w zimnej wodzie
-Jaki numer mam w kolejce?-zapytał siadając koło mnie
-W kolejce?-zdziwiłam się
-Do Twojego serca...-szepnął mi do ucha,co sprawiło,że się zarumieniłam
-Gdzieś tam na szarym końcu.-próbowałam nie patrzeć w jego głębokie jak ocean oczy
-Jesteś tego pewna?-spytał przybliżając się i ujął delikatnie moją twarz w dłonie
-Mhmm.-starałam się być opanowana
-Na prawdę?-tym razem wiedziałam co chciał zrobić.Lekko chwyciłam jego ręce i odsunęłam je
-Troy przepraszam ja...nie mogę-powiedziałam spoglądając na niego
-To ja przepraszam.Ty jesteś taka piękna i miła...Zrozum nie chcę byś pomyślała o mnie jako o zwykłym ,,łamaczu serc''-wyjaśniał
-Dziękuję,że mi to powiedziałeś,ale na mnie już czas...-odparłam,gdy powoli kierowałam się w stronę plaży
-Odwiozę Cię dobrze?-spytał gładząc mnie po ramieniu
-Ja...Muszę pobyć sama zrozum.Wezmę taksówkę.-ucałowałam go w policzek na pożegnanie i skierowałam się w stronę parkingu.
-Na razie...-powiedział do mnie Troy,gdy odchodziłam
                    Pomachałam mu na pożegnanie,kiedy wsiadałam do taksówki.Nadal nie mogłam uwierzyć w to co się mogło przed chwilą wydarzyć!Troy chciał mnie pocałować...Ja również,ale nie mogłam pozwolić na to bym była kolejną dziewczyną na ,,jeden raz''.Cieszę się,że to zrozumiał...Przynajmniej tak sądzę.Byłam na tyle zmęczona,że sprawdziłam tylko mojego e-maila i położyłam się spać.Jednak przez ponad godzinę myślałam nad tym,a co by było gdyby...

*1 dzień później*

$Rose$

          Co było moim zajęciem przez te ostatnie dwa dni...No cóż począwszy od tego,że kiedy rozpakowywałam się w Piątek usnęłam przy mojej walizce,a w Sobotę mój dzień spędziłam chodząc trasą ŁTL-czyli Łóżko-Telewizor-Lodówka i całe szczęście,że nastała Niedziela,bo powoli bałam się,że nie długo mogę nie przejść przez futrynę.Mój weekend był dość...jakby to powiedzieć...nudny i przewidywalny,ale cieszę się,że mój ojciec pojechał z larwą do Monte Carlo.Oczywiście,że miałam propozycję jechać z nimi,lecz mam swoją dumę i powiedziałam sobie,że nie pozwolę abym zamieniła z nią nie więcej niż cztery słowa : dzień dobry i do widzenia.Chyba,że zaingeruje się ze mną w kłótnię wtedy ilość słów jest nieograniczona!Jasne,że mój ojciec miał opory,żeby zostawiać mnie na całe dwa tygodnie samą,ale czy mogą sobie odpuścić ten jakże piękny urlop?Uhh...aż mnie mdli na samą myśl.No więc zostałam sama...Większość osób urządziła by domówkę.Bez wątpienia ja byłabym jedną z nich gdybym znała kogokolwiek z tego otoczenia.Jeżeli ktokolwiek usłyszy o tym,że jest Niedziela pewnie myśli sobie o rodzinnym obiadku i spacerku.Jednak w tym rejonie wszystko kręci się koło żużla.Do mojej nowej pracy będę jeździć pociągiem lub jak mi się poszczęści z kimś z drużyny.Raczej nastawiam się na to pierwsze.Moja podróż minęła mi dość szybko,ponieważ jak to u mnie bywa wskoczyłam w świat mojej książki i kompletnie odleciałam.
           Wysiadłam na dworcu.Pierwszy raz chyba zobaczyłam tak nowoczesny dworzec i nie ukrywam zrobił na mnie dobre wrażenie.Tuż przy chodniku stały taksówki wsiadłam do jednej z nich i kazałam kierowcy obrać kurs Stadion im.Alfreda Smoczyka.Nie zdziwiło mnie to,że ten człowiek nie zapytał się na jakiej to ulicy,bo jak to nazywają tutejsi mieszkańcy ,,Leszno-stolicą speedway'a''.Było koło szesnastej kiedy zapłaciłam i wyszłam z mojego pięknego środku transportu.Jak na razie nie słyszałam warkotu silników.Z racji tego,że kompletnie nie wiedziałam,gdzie jest park maszyn szłam przed siebie z nadzieją,że znajdę wielki znak z napisem ,,Park Maszyn jest tu !''.Moja wyobraźnia nieraz przeszkadza mi w życiu realistycznym...no ale,cóż zrobić.Całe szczęście,że przed moim pierwszym dniu w pracy przeczytałam co nieco o tym sporcie.Także teraz już wiem,że ten ,,garaż'',gdzie trzymają swoje motocykle to park maszyn,a te ,,płoty'' w koło toru to bandy.W razie czego gdybym przez przypadek miała mieć egzamin z wiedzy o speedway'u zrobiłam sobie ściągawki i włożyłam je do kieszeni.Moja pierwsza prawdziwa praca,nie mogłam w to uwierzyć.Przeszłam przez ceglany budynek i zobaczyłam kilka busów z naklejonymi nazwiskami zawodników.Dzisiejszy mecz miejscowa Unia jedzie z Zieloną Górą.Nie ukrywam,że choć na razie mieszkam w mieście ,,myszki miki'' to jednak po ostatnim incydencie z chamskim żużlowcem na torze będę dziś kibicowała drużynie z Leszna.Brama do parku maszyn była otwarta,więc czemu by nie wchodzić.Przeszłam dwa kroki kiedy na przeciw mnie stanął ochroniarz.
-Witam panienkę! Plakietkę pokazujemy! -powiedział z uśmiechem,ale przy tym twardo stał w przejściu
-Nie mam...Dopiero ją dostanę,bo muszę się spotkać z panem Igielskim-jego nazwisko wypowiedziałam dość nie pewnie
-Dziewczyno!Jeżeli myślisz,że nabiorę się na te gierki to sobie daruj!Przepracowałem w tym zawodzie piętnaście lat i wiem jakie wy fanki jesteście ,,napalone'' na Piotrka czy Przemka!-nie wiedziałam o kim on w ogóle mówi
-Ja nie wiem kim oni w ogóle są!-zaprzeczyłam jasno-A teraz przepraszam muszę już iść,żeby nie stracić pracy zanim ją zacznę!
-Nigdzie nie pójdziesz!-chwycił mnie za moją kurtkę
-Puszczaj mnie!-zaczęłam się szarpać
-Ej,ej!-krzyknął jakiś znajomy mi głos z daleka-Facet ona jest ze mną!
-Tak,a dlaczego nie ma nigdzie plakietki ani czegokolwiek,że jest z twojego team'u?-zapytał wkurzonym głosem
-Już ma!A teraz pozwól,że zabiorę ją ze sobą albo ty nie chcący możesz stracić pracę!-wypowiedział te słowa z rosyjskim akcentem i nałożył na mnie swoją bluzę
-Co ty wyprawiasz?!I zdejmij tą łapę ze mnie!-zasyczałam przez zęby i odgarnęłam jego rękę kiedy wzrok ochroniarza zniknął za murem
-Wiedziałem,że zrobisz wszystko,żeby się ze mną spotkać po raz kolejny!-uśmiechnął się pod nosem
-Może tak powinieneś zmienić miejsce pracy na kabaret?Twoje żarty powalają na kolana!-odparłam podnosząc jedną brew do góry
-Nie takich podziękowań się spodziewałem...W takim razie.Panie Ochr...-wychylił się,a ja zdążyłam pchnąć go do ściany i przytrzymać mu usta dłonią
-Dobrze już niech Ci będzie.Dziękuję...-starałam się wypowiedzieć to jak najciszej,bo nie lubię kiedy ktoś każe mi coś robić
-Chyba nie dosłyszałem!-tym razem na jego twarzy ukazały się śnieżnobiałe zęby
-Thank you !-powiedziałam to na tyle głośno,że ludzie spojrzeli się na nas
-Wyczuwam brytyjski akcent...Jestem Aleksandr Łoktajew ,miło Cię poznać-wysunął rękę w moją stronę
-Taa,Ciebie również!Ja już muszę iść!Cześć!-odparłam i ruszyłam w stronę budynku na którym widniał napis ,,Zarząd Klubu Unia Leszno''
-Raczej do zobaczenia!-krzyknął za mną,a ja weszłam do środka
             Ze strony zewnętrznej budynek nie wyglądał zachwycająco,jednak w środku to co innego.Eleganckie białe sofy,szklane stoły i puchary w gablotach.Wszystko ładnie komponowało się z beżowym kolorem ścian.W końcu zauważyłam biurko przy,którym siedziała młoda kobieta.Na jej plakietce widniał napis ,,Sekretarka''.Podeszłam do niej z uśmiechem na ustach.
-Witam!Czy wie Pani może,które drzwi prowadzą do biura pana Igielskiego?-zapytałam z nadzieją
-Tak,oczywiście!Drzwi na końcu korytarza po prawej stronie!A Pani w jakiej sprawie?-zapytała spoglądając na mnie
-Miałam przyjść do Pana w sprawie mojej pracy jako fotoreporterka.-odparłam
-Ach tak!Pan Igielski już na Panią czeka!-uśmiechnęła się i wskazała korytarz
-Dzień dobry!Ja jestem...-uchyliłam drzwi i weszłam do środka
-Wiem!Rose Martinez nasza nowa fotoreporterka!-uśmiechnął się do mnie i wskazał fotel na przeciwko-Barbara dużo o Tobie wspominała!
-To dobrze!-o mało mnie nie zemdliło kiedy usłyszałam imię tej larwy
-Widzę,że nie roztajesz się ze swoim klubem?-zapytał uśmiechając się i spoglądając na moją bluzę od Aleksandra
-Nie to nie tak jak Pan myśli...-zaprzeczyłam próbując ściągnąć bluzę
-Spokojnie!Nic się nie stało!Możesz ją mieć na sobie.-uśmiechnął się i podał mi umowę
-Umowę przeczytałam już wczoraj,bo Barbara przyniosła mi kopię.Wszystko jest w porządku,także składam podpis i mogę zacząć-odpowiedziałam z uśmiechem,chociaż jej imię przechodziło mi przez gardło niczym kamień
-Kiedy?-zapytał unosząc jedną brew do góry
-Od zaraz...-odparłam nie pewnie
-Dobrze przyniosę Ci twój tymczasowy aparat-podniósł się z krzesła
-Nie wiedziałam,że dostanę aparat.-odwróciłam się w jego stronę
-Niby czytałaś umowę.-pomachał mi kartkami papieru przed twarzą
-Jeżeli przeczytaniem można nazwać przejrzenie wzrokiem to owszem...Przeczytałam ją!-moje kąciki ust podniosłam do góry
-W takim razie tu masz plakietkę oraz narzędzie Twojej pracy i nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci powodzenia!-podał mi wszystkie rzeczy-Witamy w drużynie!Do zobaczenia później.
-Do widzenia!-wyszłam z gabinetu z ,,rogalem'' na twarzy
              Kilka minut później znalazłam się na murawie stadionu.Starałam wybrać jak najlepsze miejsce,aby zrobić świetne zdjęcia.Zostało mi jeszcze pół godziny do prezentacji,a ja nie wiem gdzie się podziać.Krzątałam się jak głupia,gdy nagle podeszła do mnie wysoka blondynka w obcisłym stroju i butami na obcasie.
-Od razu poznałam,że jesteś tutaj nowa!Jeżeli potrzebujesz dobrych zdjęć to ustaw się przy miejscach dla podprowadzających.-wskazała miejsce,gdzie siedziało kilka dziewczyn ubranych tak jak ona
-Dzięki,ale potrzebuję zdjęcia żużlowców...Nie lalek z flagami.-odparłam i przykucnęłam by spróbować obrać dobry łuk
-Nie chodziło mi o to...Po prostu na starcie wychodzą najpiękniejsze ujęcia!Ale skoro tak uważasz...-powiedziała i obróciła się na pięcie
-Przepraszam Cię...Nie chciałam Cię urazić.To mój pierwszy dzień,a jeszcze jeden facet zawraca mi głowę.Rose jestem!-uśmiechnęłam się i podałam rękę
-Anastazja!Dla przyjaciół Ana!Skąd jesteś?-uścisnęła moją dłoń
-Urodziłam się w Londynie,a teraz mieszkam tymczasowo w Zielonej Górze.-odparłam niemrawo
-Dziewczyno!Tylko nie Falubaz!Będzie lepiej jak będziesz mówiła,że mieszkasz w Lesznie-uśmiechnęła się
-Jest aż tak źle?-spytałam z niedowierzaniem
-No przecież żartuję!Zluzuj Rose!-chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła pod start
-Rzeczywiście świetne miejsce!Dziękuję!-spojrzałam przez obiektyw i przytuliłam Anastazję
-Nie ma za co!Mam dla Ciebie propozycję!Może chciałabyś jeździć ze mną na Grand Prix?-zapytała a mnie zamurowało
-Na prawdę mogłabym?-spytałam jąkając się
-Jasne!Wejdziesz nawet do parkingu,bo z naszej Unii jeździ tam Nicki i Kenneth-wyjaśniła mi wszystko
-W takim razie gdzie jest haczyk?-spytałam nadal nie dowierzając,że są tacy mili ludzie na tym świecie
-Nie ma!Widzę,że znasz się na rzeczy.Ja jestem uprzejma-uśmiechnęła się szeroko
-W takim razie ja też Ci się odwdzięczę!-uśmiechnęłam się-Pracowałaś kiedyś w modelingu?
-Czytasz w moich myślach!Właśnie chciałam w tym roku się za to wziąć.-podniosła jedną brew do góry-Co masz na myśli?
-Ja do niczego Cię nie zmuszam,ale jeżeli chcesz mogę zrobić Ci sesję zdjęciową,a że pochodzę z Anglii i zna się paru ludzi,którzy szukają modelek mogę Ci chętnie pomóc-uśmiechnęłam się
-Żartujesz?-spytała otwierając szeroko oczy
-Tu masz mój numer!Zadzwoń kiedy się zdecydujesz-podałam jej kartkę z moim numerem
-Jejku dzięki!No nic lecę,bo za chwilkę prezentacja!Na razie!-pomachałyśmy sobie i poszłyśmy w swoją stronę
            Przez cały czas trzęsły mi się kolana.Już w pierwszym biegu miałam okazję zrobić dość nie przyjemne zdjęcie,ponieważ na tor upadł Patryk Dudek.Moja reakcja była natychmiastowa.Położyłam aparat na murawę i chciałam podbiec do obolałego zawodnika...Jednak powstrzymał mnie startowy.Byłam wstrząśnięta tym,że ludzie mają tak spóźnioną reakcję,ale cóż taki jest sport.Całe szczęście chłopak wstał z toru i mógł jechać dalej.Kiedy wracałam zauważyłam,że po drodze wypadła mi z kieszeni moja kartka z ściągami.Szybko podniosłam ją i schowałam do kieszeni bluzy.Mecz zakończył się wygraną gości,co mnie nie ucieszyło.Tak wiem jestem dziwną osobą!Jedynym wyjściem dla fotoreporterów było wyjście przez park maszyn.Muszę przyznać,że spodobała mi się ta praca.Już miałam wyjść ze stadionu,gdy zobaczyłam,że mam na sobie bluzę Aleksandra.Spostrzegłam jego bus na parkingu,więc podeszłam.Zapukałam w blaszane drzwi,kiedy uchylił mi je nieznajomy mężczyzna.
-Nie ma ,,Saszki''-odparł bez entuzjazmu
-Ymm...Szukam Aleksandra.Jest może gdzieś tutaj?-spytałam grzecznie
-No przecież mówię,że go nie ma!Rozmawia jeszcze z kimś w parku maszyn.-odparł i zamknął mi drzwi przed nosem
-Przepraszam,że w ogóle zapytałam!-odpowiedziałam pod nosem i ruszyłam z powrotem do parku maszyn
-Widziałeś jak pięknie jechaliśmy parą z Jarkiem!-usłyszałam znajomy głos
-Kurcze zawaliłem sprawę gdyby nie ten upadek to pewnie nie męczylibyście się w biegach nominowanych!-z tego wynikało,że drugim rozmówcą był ten Dudek co upadł w pierwszym wyścigu
-Yhymm...-poklepałam lekko w ramię właściciela bluzy-Przepraszam,że przeszkadzam,ale przyszłam oddać Ci twoją własność.
-O hej!-przeczesał włosy ręką- Dobrze się składa!Poznajcie się to jest Patryk!
-Cześć Rose!-uśmiechnęłam się
-To ja już będę leciał,bo widzę,że wam przeszkadzam-uśmiechnął się Dudek i poszedł w stronę parkingu
-Mój plan się powiódł!Przynajmniej wiem jak masz na imię!Rosie!-uśmiechnął się zdrabniając moje imię
-Dla Ciebie Rose Martinez!A teraz przepraszam Cię,ale śpieszę się na pociąg.Przyszłam tu tylko oddać twoją bluzę.-odparłam i ruszyłam w stronę wyjścia
-Poczekaj chwilkę!Porobiłaś mi ładne zdjęcia?-zapytał poruszając brwiami
-,,Saszka'' nie mam czasu na twoją skromność!-odparłam i przypomniałam sobie o tym,że włożyłam moją ściągę do bluzy,którą on właśnie trzymał w ręce
-Chwila,chwila!Ja jestem Aleksandr Łoktajew.Skąd znasz moje przezwisko?-spytał drwiąc ze mnie
-Jestem fotoreporterem,a to znaczy,że niestety muszę wiedzieć coś o zawodnikach innych drużyn.Mogłabym jeszcze na chwilę twoją bluzę?-spytałam najładniej jak mogłam
-Co tam ukrywasz Rose hmm?-uśmiechnął się i zaczął szukać po kieszeniach-O a to co?!
-Aleksandr proszę oddaj!-zaczął się ze mną droczyć i wyciągnął rękę do góry razem z moją ściągą
-,,Ten ich garaż to park maszyn,a płoty wokół toru to bandy''-zaczął czytać moje ściągawki-Czyżby nasza Rosie nie znała się na żużlu?
-Spróbuj tylko komuś o tym powiedzieć to obiecuję,że ten ładny uśmieszek zejdzie Ci bardzo szybko z twarzy!
-Nie powiem!Jeżeli pozwolisz mi się odwieść do domu-uśmiechnął się ponownie-Mam ładny uśmiech?
-Przestań łapać mnie za słowa!Dwa razy nie!-byłam strasznie nabuzowana,bo przez jego zawracanie mi głowy uciekł mi pociąg.Kolejny miałam za trzy godziny.
-Nie ładnie,bo tam właśnie stoi największa plotkara Unii Leszno!-wskazał na brunetkę ubraną w elegancką marynarkę
-Nie zrobisz tego!-popatrzyłam na niego złowrogą miną
-Wierzysz w to?-uniósł jedną brew do góry i ruszył w stronę wskazanej dziewczyny
-Okej!Poddaję się!-chwyciłam go za ramię i odwróciłam go w moją stronę
-Dobra decyzja!To gdzie mieszkasz?-spytał idąc do busa
-Nie wierzę,że to robię...-odparłam wsiadając do środka auta
-Słucham?-zapytał siadając obok mnie
-Ulica Jedności 4.-powiedziałam i spojrzałam na Łoktajewa
-Wiedziałem,że mieszkasz w Zielonej-uśmiechnął się-Opowiedz mi coś o sobie.
-Mam zwierzać się obcej osobie?-spytałam unoszą jedną brew do góry
-Z tą obcą osobą właśnie jedziesz do swojego domu,więc nie widzę żadnych przeszkód-uśmiechnął się po raz setny dzisiaj
                  Podczas naszej jazdy rozmawialiśmy o wszystkim.Od żużla,aż po sprawy prywatne.Nie sądziłam,że będziemy potrafili ze sobą rozmawiać,a jednak.Nieraz zdarzyło się,że zaczęliśmy się kłócić na przykład o ulubiony danie,albo o dzisiejsze zawody.Na szczęście z przodu siedzieli (jak się później okazało) mechanicy,którzy potrafili uspokoić naszą wymianę zdań.Podróż zleciała nam bardzo szybko.Kiedy zahamowaliśmy wysiadłam z busa i podziękowałam za ,,podwózkę''.Ku mojemu zdziwieniu za moimi plecami szedł Łoktajew.Odprowadził mnie do samych drzwi.
-Jeżeli kiedykolwiek będziesz potrzebowała mnie albo mojego busa to zadzwoń-podał mi złożoną karteczkę.Jego słowa sprawiły,że lekko się zarumieniłam
-Będę pamiętać!Jeszcze raz dziękuję i Tobie i mechanikom-uśmiechnęłam się i zrobiłam dość nietypowy dla mnie odruch...przytuliłam go
-Rozumiem,że przełamałaś swoją barierę osobistą!-uśmiechnął się do mnie-Mam nadzieję,że niedługo zadzwonisz,bo potrzebuję dobrych zdjęć dla sponsorów.
-Ta...Jasne!Jeszcze raz dzięki i dobranoc!-zamknęłam drzwi i przez okno zobaczyłam jak odjeżdżają
                 Zmęczona ruszyłam na górę.Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w pidżamę i odleciałam w głęboki sen.

---------------------------------------------------------------------
Dzięki wszystkim za wszystkie komentarze i odwiedziny ;)
Tak więc pozdrawiamy wszystkich i życzymy wam dużo weny :*
Zaczęła się szkolna rutyna ;(
Wpadajcie do nas jak najczęściej ;)
Specjalnie dla was został stworzony film : 



Oceńcie go w komentarzach na YouTube albo u nas w postach ;) Z góry dziękujemy!

11 komentarzy:

  1. Najbardziej się cieszę z pojawienia Saszki! ^^. A ogólnie to mi się podovało, wiele się działo i czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A filmik jest świetny *.*

      Usuń
    2. NOWOŚĆ: http://speedway-universe-by-sydneyowo.blogspot.com/2014/08/eight.html - zapraszam! ;3

      Usuń
  2. Super ^.^ Sasza jaki podrywacz ! Filmik bardzo ciekawy, zapraszam do siebie i życzę dużo weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! Dostajesz ode mnie nominację do Liebster Award! Wszystkie informacje znajdziesz na moim blogu pod tym linkiem:

    http://thisisspeedway.blogspot.com/2014/09/liebster-award-i-informacja.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dziwię się, że Majka tak zareagowała po tej imprezie. Miała być fajna impreza, a skończyło się jak się skończyło. Niestety Chris sobie nagrabił i będzie musiał się namęczyć, żeby jakoś udobruchać dziewczynę.
    Jestem dumna z Ann. Bardzo dobrze, że nie dała się tak łatwo Troy'owi. Niech się trochę namęczy, żeby zdobyć jej względy. To, że jest przystojny nie świadczy, że każda dziewczyna będzie jego.
    Na miejscu Rose zdzieliłabym tego ochroniarza. Widać jest mało kompetentny skoro nie potrafi odróżnić fanki od przyszłej pracownicy klubu. Łoktajew wkurza mnie swoją pewnością siebie, moze to dlatego, że za nim nie przepadam. No cóż zobaczymy co uda mu sie osiągnąć.
    Życzę duużo weny i do następnego.
    W wolnej chwili zapraszam do mnie na nowość: http://bez-ciebie-znikam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. http://pomyslomnieczasem.blogspot.com/ 11 ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://pomyslomnieczasem.blogspot.com/ 14 :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do siebie na nowości:
    http://speedway-universe-by-sydneyowo.blogspot.com
    http://ski-jumping-universe-by-british-lady.blogspot.com ♥

    PS. Kiedy będzie tu coś nowego? ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Piszecie jeszcze tego bloga, bo bardzo się wciągnełam i licze na więcej. Zapraszam również do mnie
    Alex-speedway-love.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. http://slowa-czasem-rania-bardziej-niz-czyny.blogspot.com
    Zapraszam do mnie na opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń