niedziela, 7 września 2014

Rozdział III


Majka

                Minął dzień od tej nieszczęsnej imprezy , nie wiem co mnie pokusiło by na nią iść mówiłam precież że to zły pomysł ,ale jak to ja musiałam być dobra dla innych a szczególnie dla Ann . Nie dosyc że zostawiła mnie sama gdzie nikogo nie znałam i pobiegła sobie gdzieś z tym kochasiem , moglam się spodziewać tego , no a ta sytuacja z Chrisem i tym drugim ,,, Taiem , nie wiem co powinnam o tym sadzić... Robiąc sobie poranna kawe , usiadłam pred telewizorem , w koncu trochę czasu wolnego , niestety za długo się nim nie nacieszyłam popiajac kawe zadzwonil do mnie telefon był to kierownik Toruńskiego klubu .
- Tak słucham - powiedziałam wstając z kanapy
- Tutaj menadzer Unibaxu , chciałbym żeby zjawiła sie dzisiaj pani na treningu  naszych Aniołów
- Dzisiaj ? , w jakiej sprawie
- Chciałbym żeby poobserwowała pani zachowanie naszych zawodników - powiedział
- No skoro to takie ważne , o której zaczyna się mecz ?
- O godzinie 16.00 , będe na panią czekał w biurze klubu
- Dobrze , to do zobaczenia - powiedzialam i sie rozłaczyłam
Zaraz po rozmowie z menadzerem , okazało sie że dzwoniła do mnie również Ana , oddzwoniłam do niej idąc w kierunku sypialni
- No w koncu kobieto z kim tak rozmawialas , czyżby dzwonił do ciebie Holder - zaśmiała się do śłuchawki
- Ale jesteś zabawna jeśli tylko po to dzwonić by nadawac mi o tym Australijczyku to lepiej sie rozłącz
- Coś ty taka wściekła , dzwonie bo chce sie spotkać , co powiesz na kawe ?
- Tak sie składa że wypiłam pred chwilą - mowiłam wybierając ciuchy
- No to na sok czy cos , no prosze cie
- Dobra o której ?
- Za jakieś 30 min ?
- Dobra to na razie
- No papa
Po 30  minutach byłam juz na miejscu , w oddali zauważyłam Ane która zajeła juz stolik
-No hej - powiedzialam dajac jej buziaka
- No siadaj , co sobie zamawiamy ? - mowiła preglądając menu
- Sczerze nie wiem czy mam na cos ochote - powiedziałam sciągając marynarkę
- No prestan dalej wybieraj coś
- O czym chciałaś pogadać ?
- Preszło ci troche po tej imprezie
- Nie za bardzo - powiedziałam dość wkurzona - Ale ty za pewne swietnie się bawiłaś
- Oj przestań , to moja wina że wziął mnie do tańca
- Nie ale zostawiłas mnie samą z nim
- Myślałam że ci się to spodoba
- Było wporządku aż to tamtego momentu
- No ale skąd miałam wiedziec że zdarzy się coś takiego , mogłas go troche ogarnąc Toy dostała w twarz
- Ogarnąc , ja ? , a co ja miałam z nim wspólnego ? , precież my się nawet nie znamy a on zachował się jakby był moim chłopakiem - powiedziałam ostro wkurzona
-Dobra uspokój się - powiedziałam
- Ty tez byś nie była spokojna w takiej sytuacji
- Wiesz co dramatyzujesz , wiesz ile dziewczyn chciało by byc na twoi  miejscu , wiesz ile dziewczyn chcialoby zeby dwoch facetow sie o nia biło
-Halo ? ja nie jestem czyjąś rzeczą a tych dwóch facetów nawet nie znam - powiedziałam
- No dobrze , w ogole wiesz ten Troy jest nawet fajny
- No popatrz - mowilam popijajc sok
- W ogole bylismy na spacerku , i okazało sie ze mieszkalismy na tej samej ulicy w Brisabnie i on byl moim sasiadem , czy to nie jest swietne - mowiła jak nakręcona
- Co za zbieg okoliczności - powiedziałam
- Jejciu Majka rozchmurz się
- Nie , jeszcze jakby tego nie bylo malo , mam dzisiaj jechac na trening Torunia
- Serio ? ale to moze dobrze moze wyjasnicie to sobie i nie bedziesz sie na mnie wyżywać - powiedziała pokazując mi jezyk
- Ja tego nie robie poprostu jestem ostro wkurzona i tyle - powiedziałam dopijajac sok
- No nic to zbieraj się i zadzwon pozniej - powiedziala blondynka
- Po co ? - zdwiłam si zabierajac torebke
- Jak to po co , opowiesz mi wszytsko - powiedziała i obie ruszyłysmy do samochodów
Anastazja
Wracajac ze spotkania z Majką postanowiłam podskoczyc na chwilke do Galeri , zakupów nigdy za wiele , zaparkowałam samochód i ruszyłam do pierwszego sklepu , nie miałam zamiaru sobie niczego kupic  jednak widzac te wszytskie ubrania i torebki nie mogłam sie oprzeć , zreszta jak można pojechać do Galeri niczego nie kupujac chociaz mały drobiazg .Chodzac po kolejnych sklepach natrafiłam na promocje mianowicie , kupiłam piekne czarne szpilki i czarna obcisła sukienkę , wychodzac ze sklepu zauważyłam że ktos dziwnie się na mnie gapi , chwile pózniej zorientowałam się że jest to jeden z zawodników Unii Leszno.
- Cześć Ana racja ? - zapytał Piotrek Pawlicki
- Tak , o ciebie pytać sie nie musze - powiedziałam odkładajac zakupy i podając ręke
- Widzę , że małe zakupki - powiedział
- Tak dokładnie , nie no takie drobiazgi a ty czemu nie widze u cb żadnych toreb - powiedziałam uśmiechając się
- Tak się składa że nie mogę nic na siebie znaleść - powiedział
- Widocznie źle szukasz - powiedziałam
- No to by miało sens - powiedział
- A czego w ogóle szukasz - zapytałam się z ciekawości
- Hm , myślałem nad fajnymi spodenkami i jakieś bluzce , no bo co wiecej moze kupić chłopak - powiedział
- Jesli chcesz mam jeszcze troche czasu , mogę ci potowarzyszyć i najwyżej doradzić - powiedziałam
- Serio , to swietnie liczyłem że mi pomożesz , wkońcu dziewczyna z takim wyczuciem mody chyba sie na tym zna co nie ?
- Dokładnie , to chodźmy - powiedziałam zabierając torby
Po zakupach z Piotrkiem wracałam do mieszkania , wymieniliśmy się numerami telefonu , nie sadziłam że jest z niego taki fajny ziomek , gdy weszłam do mieszkania postanowiłam coś zjeść w końcu była już godzina 16.00 , później rozpakowałam nowe zdobycze i schowałam do mojej garderoby , gdy już to zrobiłam usłyszałam dzwonek telefonu , na wyświetlaczu pojawił się Troy , zatkało mnie , co on by chciał , odruchowo przesunęłam zieloną słuchawkę .
- Halo - powiedziałam
- Cześć Ana tu Troy , co tam ?
- A w porządku własnie wróciłam do domu , a u ciebie  co słychać ?
- A bez zmian własnie wracam z treningu , robisz coś dzisiaj ?
- Dzisiaj , juz nie a co ?
- Co byś powiedziała na taką opcje , ja , ty i jakaś kolacja ?
- Proponujesz kolacje , ? - nie wiedziałam co powiedzieć - może być zgadzam się
- To super , przyjadę po ciebie o 18.00 okej , tylko chwila nie znam twojego adresu ?
- No tak racja , um , Hiszpańska 18/4
- Super to do zobaczenia
- Chwila , czy mam uważać to jako randkę ?
- Skoro chcesz , tak niech będzie randka - powiedział i rozłączył się
Jezu nie wierze idę na randkę z Troyem Batchelorem i to za niecałe dwie godziny ! , Chwila Ana wyluzuj przecież to jest zwykły chłopak jak inni , no ale muszę zadzwonić do Majki najwyżej mnie znowu opieprzy .
- Maja ?
- No , co tam ?
- Słuchaj nie uwierzysz co się stało
- No nie wiem natrafiłaś na promocje , wygrałaś coś
- Nie znaczy natrafiłam na genialna promocje ale to nie to , Troy zadzwonił
- I co chciał ?
- Idę z nim na randkę , dziś  przyjedzie po mnie o 18.00 , super co nie ?
- To szykuj się lepiej a nie tu ze mną gadasz
- Masz racje a ty gdzie w ogóle jesteś ?
- Wlanie dojeżdżam do Torunia
- No nic to trzymaj się tam i pogadaj z tym dupkiem - powiedziałam
- Może , nic miłego wieczoru - powiedziałam i rozłączyłam się
Około godziny 18 byłam już gotowa na sobie miałam czarną sukienkę z odkrytym tyłem i nowe czarne szpilki , do tego mała neonowa kopertówka i wyprostowane włosy , miałam jeszcze 10 minut do przyjazdu Troya , czy się stresowałam ? Może troszkę ale przecież nawet się dogadujemy , będzie dobrze . Po chwili usłyszałam trąbienie , zauważyłam czarne Audi a w nim mojego towarzysza.
Po 15 minutach byliśmy na miejscu , elegancka restauracja zrobiła na mnie wielkie wrażenie , weszliśmy do środka , Troy poszedł potwierdzić rezerwacja a ja zdjęłam płaszczyk . Zauważyliśmy szklany stolik przy oknie a na nim  karteczkę z nazwiskiem Batchelor.
-Pięknie wyglądasz - powiedział Troy odsuwając krzesło
- Dziękuje - powiedziałam siadając i odkładając torebkę
- Bardzo tutaj ładnie - powiedziałam
-Cieszę się ponieważ brałem to miejsce w ciemno - powiedział
- Udało ci się - powiedziałam i po chwili zauważyłam jak kelner podaje nam kartę dań
- To na  co masz ochotę powiedział przeglądając kartę dań
- Kurcze za dużo tego - mówiłam przewracając kolejno kartki
Randka trwała w najlepsze , oboje zamówiliśmy spaghetti już wam mówiłam że to moje ulubione danie
?Nie ważne , ważne jest to , że jeszcze tak dobrze się nie bawiłam , Troy wydaje się naprawdę miłym facetem , wiem , że nie powinnam się tak nakręcać w końcu to dopiero nasze drugie spotkanie , jednak sporo nas łączy oboje pochodzimy z Australii , oraz oboje mamy coś wspólnego z żużlem i właśnie głownie na ten temat rozmawialiśmy. Po kolacji Troy zaproponował pojechać za miasto , zgodziłam się ponieważ chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu zresztą on chyba ze mną  też. Po chwili spostrzegłam że zbliżamy się do jeziora. Woda oświetlona była blaskiem księżyca, było naprawdę pięknie.
-Przepraszam że nie czeka tam na nas jakiś romantyczny piknik czy coś, ale wpadłem na ten pomysł dopiero teraz. Lubię tu przyjeżdżać, odpocząć od wszystkiego.
-Co w twoich słowach znaczy wszystko?-spytałam idąc przez pomost
-Dobrze wiesz jak to jest być sławnym.Stres,fanki,presja,fanki i jeszcze raz fanki.-uśmiechnął się pokazując swoje białe zęby
-Przepraszam bardzo,ale ja mam tylko przystojnych adoratorów-zarzuciłam przelotnym uśmiechem i usiadłam na pomoście mocząc stopy w zimnej wodzie
-Jaki numer mam w kolejce?-zapytał siadając koło mnie
-W kolejce?-zdziwiłam się
-Do Twojego serca...-szepnął mi do ucha,co sprawiło,że się zarumieniłam
-Gdzieś tam na szarym końcu.-próbowałam nie patrzeć w jego głębokie jak ocean oczy
-Jesteś tego pewna?-spytał przybliżając się i ujął delikatnie moją twarz w dłonie
-Mhmm.-starałam się być opanowana
-Na prawdę?-tym razem wiedziałam co chciał zrobić.Lekko chwyciłam jego ręce i odsunęłam je
-Troy przepraszam ja...nie mogę-powiedziałam spoglądając na niego
-To ja przepraszam.Ty jesteś taka piękna i miła...Zrozum nie chcę byś pomyślała o mnie jako o zwykłym ,,łamaczu serc''-wyjaśniał
-Dziękuję,że mi to powiedziałeś,ale na mnie już czas...-odparłam,gdy powoli kierowałam się w stronę plaży
-Odwiozę Cię dobrze?-spytał gładząc mnie po ramieniu
-Ja...Muszę pobyć sama zrozum.Wezmę taksówkę.-ucałowałam go w policzek na pożegnanie i skierowałam się w stronę parkingu.
-Na razie...-powiedział do mnie Troy,gdy odchodziłam
                    Pomachałam mu na pożegnanie,kiedy wsiadałam do taksówki.Nadal nie mogłam uwierzyć w to co się mogło przed chwilą wydarzyć!Troy chciał mnie pocałować...Ja również,ale nie mogłam pozwolić na to bym była kolejną dziewczyną na ,,jeden raz''.Cieszę się,że to zrozumiał...Przynajmniej tak sądzę.Byłam na tyle zmęczona,że sprawdziłam tylko mojego e-maila i położyłam się spać.Jednak przez ponad godzinę myślałam nad tym,a co by było gdyby...

*1 dzień później*

$Rose$

          Co było moim zajęciem przez te ostatnie dwa dni...No cóż począwszy od tego,że kiedy rozpakowywałam się w Piątek usnęłam przy mojej walizce,a w Sobotę mój dzień spędziłam chodząc trasą ŁTL-czyli Łóżko-Telewizor-Lodówka i całe szczęście,że nastała Niedziela,bo powoli bałam się,że nie długo mogę nie przejść przez futrynę.Mój weekend był dość...jakby to powiedzieć...nudny i przewidywalny,ale cieszę się,że mój ojciec pojechał z larwą do Monte Carlo.Oczywiście,że miałam propozycję jechać z nimi,lecz mam swoją dumę i powiedziałam sobie,że nie pozwolę abym zamieniła z nią nie więcej niż cztery słowa : dzień dobry i do widzenia.Chyba,że zaingeruje się ze mną w kłótnię wtedy ilość słów jest nieograniczona!Jasne,że mój ojciec miał opory,żeby zostawiać mnie na całe dwa tygodnie samą,ale czy mogą sobie odpuścić ten jakże piękny urlop?Uhh...aż mnie mdli na samą myśl.No więc zostałam sama...Większość osób urządziła by domówkę.Bez wątpienia ja byłabym jedną z nich gdybym znała kogokolwiek z tego otoczenia.Jeżeli ktokolwiek usłyszy o tym,że jest Niedziela pewnie myśli sobie o rodzinnym obiadku i spacerku.Jednak w tym rejonie wszystko kręci się koło żużla.Do mojej nowej pracy będę jeździć pociągiem lub jak mi się poszczęści z kimś z drużyny.Raczej nastawiam się na to pierwsze.Moja podróż minęła mi dość szybko,ponieważ jak to u mnie bywa wskoczyłam w świat mojej książki i kompletnie odleciałam.
           Wysiadłam na dworcu.Pierwszy raz chyba zobaczyłam tak nowoczesny dworzec i nie ukrywam zrobił na mnie dobre wrażenie.Tuż przy chodniku stały taksówki wsiadłam do jednej z nich i kazałam kierowcy obrać kurs Stadion im.Alfreda Smoczyka.Nie zdziwiło mnie to,że ten człowiek nie zapytał się na jakiej to ulicy,bo jak to nazywają tutejsi mieszkańcy ,,Leszno-stolicą speedway'a''.Było koło szesnastej kiedy zapłaciłam i wyszłam z mojego pięknego środku transportu.Jak na razie nie słyszałam warkotu silników.Z racji tego,że kompletnie nie wiedziałam,gdzie jest park maszyn szłam przed siebie z nadzieją,że znajdę wielki znak z napisem ,,Park Maszyn jest tu !''.Moja wyobraźnia nieraz przeszkadza mi w życiu realistycznym...no ale,cóż zrobić.Całe szczęście,że przed moim pierwszym dniu w pracy przeczytałam co nieco o tym sporcie.Także teraz już wiem,że ten ,,garaż'',gdzie trzymają swoje motocykle to park maszyn,a te ,,płoty'' w koło toru to bandy.W razie czego gdybym przez przypadek miała mieć egzamin z wiedzy o speedway'u zrobiłam sobie ściągawki i włożyłam je do kieszeni.Moja pierwsza prawdziwa praca,nie mogłam w to uwierzyć.Przeszłam przez ceglany budynek i zobaczyłam kilka busów z naklejonymi nazwiskami zawodników.Dzisiejszy mecz miejscowa Unia jedzie z Zieloną Górą.Nie ukrywam,że choć na razie mieszkam w mieście ,,myszki miki'' to jednak po ostatnim incydencie z chamskim żużlowcem na torze będę dziś kibicowała drużynie z Leszna.Brama do parku maszyn była otwarta,więc czemu by nie wchodzić.Przeszłam dwa kroki kiedy na przeciw mnie stanął ochroniarz.
-Witam panienkę! Plakietkę pokazujemy! -powiedział z uśmiechem,ale przy tym twardo stał w przejściu
-Nie mam...Dopiero ją dostanę,bo muszę się spotkać z panem Igielskim-jego nazwisko wypowiedziałam dość nie pewnie
-Dziewczyno!Jeżeli myślisz,że nabiorę się na te gierki to sobie daruj!Przepracowałem w tym zawodzie piętnaście lat i wiem jakie wy fanki jesteście ,,napalone'' na Piotrka czy Przemka!-nie wiedziałam o kim on w ogóle mówi
-Ja nie wiem kim oni w ogóle są!-zaprzeczyłam jasno-A teraz przepraszam muszę już iść,żeby nie stracić pracy zanim ją zacznę!
-Nigdzie nie pójdziesz!-chwycił mnie za moją kurtkę
-Puszczaj mnie!-zaczęłam się szarpać
-Ej,ej!-krzyknął jakiś znajomy mi głos z daleka-Facet ona jest ze mną!
-Tak,a dlaczego nie ma nigdzie plakietki ani czegokolwiek,że jest z twojego team'u?-zapytał wkurzonym głosem
-Już ma!A teraz pozwól,że zabiorę ją ze sobą albo ty nie chcący możesz stracić pracę!-wypowiedział te słowa z rosyjskim akcentem i nałożył na mnie swoją bluzę
-Co ty wyprawiasz?!I zdejmij tą łapę ze mnie!-zasyczałam przez zęby i odgarnęłam jego rękę kiedy wzrok ochroniarza zniknął za murem
-Wiedziałem,że zrobisz wszystko,żeby się ze mną spotkać po raz kolejny!-uśmiechnął się pod nosem
-Może tak powinieneś zmienić miejsce pracy na kabaret?Twoje żarty powalają na kolana!-odparłam podnosząc jedną brew do góry
-Nie takich podziękowań się spodziewałem...W takim razie.Panie Ochr...-wychylił się,a ja zdążyłam pchnąć go do ściany i przytrzymać mu usta dłonią
-Dobrze już niech Ci będzie.Dziękuję...-starałam się wypowiedzieć to jak najciszej,bo nie lubię kiedy ktoś każe mi coś robić
-Chyba nie dosłyszałem!-tym razem na jego twarzy ukazały się śnieżnobiałe zęby
-Thank you !-powiedziałam to na tyle głośno,że ludzie spojrzeli się na nas
-Wyczuwam brytyjski akcent...Jestem Aleksandr Łoktajew ,miło Cię poznać-wysunął rękę w moją stronę
-Taa,Ciebie również!Ja już muszę iść!Cześć!-odparłam i ruszyłam w stronę budynku na którym widniał napis ,,Zarząd Klubu Unia Leszno''
-Raczej do zobaczenia!-krzyknął za mną,a ja weszłam do środka
             Ze strony zewnętrznej budynek nie wyglądał zachwycająco,jednak w środku to co innego.Eleganckie białe sofy,szklane stoły i puchary w gablotach.Wszystko ładnie komponowało się z beżowym kolorem ścian.W końcu zauważyłam biurko przy,którym siedziała młoda kobieta.Na jej plakietce widniał napis ,,Sekretarka''.Podeszłam do niej z uśmiechem na ustach.
-Witam!Czy wie Pani może,które drzwi prowadzą do biura pana Igielskiego?-zapytałam z nadzieją
-Tak,oczywiście!Drzwi na końcu korytarza po prawej stronie!A Pani w jakiej sprawie?-zapytała spoglądając na mnie
-Miałam przyjść do Pana w sprawie mojej pracy jako fotoreporterka.-odparłam
-Ach tak!Pan Igielski już na Panią czeka!-uśmiechnęła się i wskazała korytarz
-Dzień dobry!Ja jestem...-uchyliłam drzwi i weszłam do środka
-Wiem!Rose Martinez nasza nowa fotoreporterka!-uśmiechnął się do mnie i wskazał fotel na przeciwko-Barbara dużo o Tobie wspominała!
-To dobrze!-o mało mnie nie zemdliło kiedy usłyszałam imię tej larwy
-Widzę,że nie roztajesz się ze swoim klubem?-zapytał uśmiechając się i spoglądając na moją bluzę od Aleksandra
-Nie to nie tak jak Pan myśli...-zaprzeczyłam próbując ściągnąć bluzę
-Spokojnie!Nic się nie stało!Możesz ją mieć na sobie.-uśmiechnął się i podał mi umowę
-Umowę przeczytałam już wczoraj,bo Barbara przyniosła mi kopię.Wszystko jest w porządku,także składam podpis i mogę zacząć-odpowiedziałam z uśmiechem,chociaż jej imię przechodziło mi przez gardło niczym kamień
-Kiedy?-zapytał unosząc jedną brew do góry
-Od zaraz...-odparłam nie pewnie
-Dobrze przyniosę Ci twój tymczasowy aparat-podniósł się z krzesła
-Nie wiedziałam,że dostanę aparat.-odwróciłam się w jego stronę
-Niby czytałaś umowę.-pomachał mi kartkami papieru przed twarzą
-Jeżeli przeczytaniem można nazwać przejrzenie wzrokiem to owszem...Przeczytałam ją!-moje kąciki ust podniosłam do góry
-W takim razie tu masz plakietkę oraz narzędzie Twojej pracy i nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci powodzenia!-podał mi wszystkie rzeczy-Witamy w drużynie!Do zobaczenia później.
-Do widzenia!-wyszłam z gabinetu z ,,rogalem'' na twarzy
              Kilka minut później znalazłam się na murawie stadionu.Starałam wybrać jak najlepsze miejsce,aby zrobić świetne zdjęcia.Zostało mi jeszcze pół godziny do prezentacji,a ja nie wiem gdzie się podziać.Krzątałam się jak głupia,gdy nagle podeszła do mnie wysoka blondynka w obcisłym stroju i butami na obcasie.
-Od razu poznałam,że jesteś tutaj nowa!Jeżeli potrzebujesz dobrych zdjęć to ustaw się przy miejscach dla podprowadzających.-wskazała miejsce,gdzie siedziało kilka dziewczyn ubranych tak jak ona
-Dzięki,ale potrzebuję zdjęcia żużlowców...Nie lalek z flagami.-odparłam i przykucnęłam by spróbować obrać dobry łuk
-Nie chodziło mi o to...Po prostu na starcie wychodzą najpiękniejsze ujęcia!Ale skoro tak uważasz...-powiedziała i obróciła się na pięcie
-Przepraszam Cię...Nie chciałam Cię urazić.To mój pierwszy dzień,a jeszcze jeden facet zawraca mi głowę.Rose jestem!-uśmiechnęłam się i podałam rękę
-Anastazja!Dla przyjaciół Ana!Skąd jesteś?-uścisnęła moją dłoń
-Urodziłam się w Londynie,a teraz mieszkam tymczasowo w Zielonej Górze.-odparłam niemrawo
-Dziewczyno!Tylko nie Falubaz!Będzie lepiej jak będziesz mówiła,że mieszkasz w Lesznie-uśmiechnęła się
-Jest aż tak źle?-spytałam z niedowierzaniem
-No przecież żartuję!Zluzuj Rose!-chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła pod start
-Rzeczywiście świetne miejsce!Dziękuję!-spojrzałam przez obiektyw i przytuliłam Anastazję
-Nie ma za co!Mam dla Ciebie propozycję!Może chciałabyś jeździć ze mną na Grand Prix?-zapytała a mnie zamurowało
-Na prawdę mogłabym?-spytałam jąkając się
-Jasne!Wejdziesz nawet do parkingu,bo z naszej Unii jeździ tam Nicki i Kenneth-wyjaśniła mi wszystko
-W takim razie gdzie jest haczyk?-spytałam nadal nie dowierzając,że są tacy mili ludzie na tym świecie
-Nie ma!Widzę,że znasz się na rzeczy.Ja jestem uprzejma-uśmiechnęła się szeroko
-W takim razie ja też Ci się odwdzięczę!-uśmiechnęłam się-Pracowałaś kiedyś w modelingu?
-Czytasz w moich myślach!Właśnie chciałam w tym roku się za to wziąć.-podniosła jedną brew do góry-Co masz na myśli?
-Ja do niczego Cię nie zmuszam,ale jeżeli chcesz mogę zrobić Ci sesję zdjęciową,a że pochodzę z Anglii i zna się paru ludzi,którzy szukają modelek mogę Ci chętnie pomóc-uśmiechnęłam się
-Żartujesz?-spytała otwierając szeroko oczy
-Tu masz mój numer!Zadzwoń kiedy się zdecydujesz-podałam jej kartkę z moim numerem
-Jejku dzięki!No nic lecę,bo za chwilkę prezentacja!Na razie!-pomachałyśmy sobie i poszłyśmy w swoją stronę
            Przez cały czas trzęsły mi się kolana.Już w pierwszym biegu miałam okazję zrobić dość nie przyjemne zdjęcie,ponieważ na tor upadł Patryk Dudek.Moja reakcja była natychmiastowa.Położyłam aparat na murawę i chciałam podbiec do obolałego zawodnika...Jednak powstrzymał mnie startowy.Byłam wstrząśnięta tym,że ludzie mają tak spóźnioną reakcję,ale cóż taki jest sport.Całe szczęście chłopak wstał z toru i mógł jechać dalej.Kiedy wracałam zauważyłam,że po drodze wypadła mi z kieszeni moja kartka z ściągami.Szybko podniosłam ją i schowałam do kieszeni bluzy.Mecz zakończył się wygraną gości,co mnie nie ucieszyło.Tak wiem jestem dziwną osobą!Jedynym wyjściem dla fotoreporterów było wyjście przez park maszyn.Muszę przyznać,że spodobała mi się ta praca.Już miałam wyjść ze stadionu,gdy zobaczyłam,że mam na sobie bluzę Aleksandra.Spostrzegłam jego bus na parkingu,więc podeszłam.Zapukałam w blaszane drzwi,kiedy uchylił mi je nieznajomy mężczyzna.
-Nie ma ,,Saszki''-odparł bez entuzjazmu
-Ymm...Szukam Aleksandra.Jest może gdzieś tutaj?-spytałam grzecznie
-No przecież mówię,że go nie ma!Rozmawia jeszcze z kimś w parku maszyn.-odparł i zamknął mi drzwi przed nosem
-Przepraszam,że w ogóle zapytałam!-odpowiedziałam pod nosem i ruszyłam z powrotem do parku maszyn
-Widziałeś jak pięknie jechaliśmy parą z Jarkiem!-usłyszałam znajomy głos
-Kurcze zawaliłem sprawę gdyby nie ten upadek to pewnie nie męczylibyście się w biegach nominowanych!-z tego wynikało,że drugim rozmówcą był ten Dudek co upadł w pierwszym wyścigu
-Yhymm...-poklepałam lekko w ramię właściciela bluzy-Przepraszam,że przeszkadzam,ale przyszłam oddać Ci twoją własność.
-O hej!-przeczesał włosy ręką- Dobrze się składa!Poznajcie się to jest Patryk!
-Cześć Rose!-uśmiechnęłam się
-To ja już będę leciał,bo widzę,że wam przeszkadzam-uśmiechnął się Dudek i poszedł w stronę parkingu
-Mój plan się powiódł!Przynajmniej wiem jak masz na imię!Rosie!-uśmiechnął się zdrabniając moje imię
-Dla Ciebie Rose Martinez!A teraz przepraszam Cię,ale śpieszę się na pociąg.Przyszłam tu tylko oddać twoją bluzę.-odparłam i ruszyłam w stronę wyjścia
-Poczekaj chwilkę!Porobiłaś mi ładne zdjęcia?-zapytał poruszając brwiami
-,,Saszka'' nie mam czasu na twoją skromność!-odparłam i przypomniałam sobie o tym,że włożyłam moją ściągę do bluzy,którą on właśnie trzymał w ręce
-Chwila,chwila!Ja jestem Aleksandr Łoktajew.Skąd znasz moje przezwisko?-spytał drwiąc ze mnie
-Jestem fotoreporterem,a to znaczy,że niestety muszę wiedzieć coś o zawodnikach innych drużyn.Mogłabym jeszcze na chwilę twoją bluzę?-spytałam najładniej jak mogłam
-Co tam ukrywasz Rose hmm?-uśmiechnął się i zaczął szukać po kieszeniach-O a to co?!
-Aleksandr proszę oddaj!-zaczął się ze mną droczyć i wyciągnął rękę do góry razem z moją ściągą
-,,Ten ich garaż to park maszyn,a płoty wokół toru to bandy''-zaczął czytać moje ściągawki-Czyżby nasza Rosie nie znała się na żużlu?
-Spróbuj tylko komuś o tym powiedzieć to obiecuję,że ten ładny uśmieszek zejdzie Ci bardzo szybko z twarzy!
-Nie powiem!Jeżeli pozwolisz mi się odwieść do domu-uśmiechnął się ponownie-Mam ładny uśmiech?
-Przestań łapać mnie za słowa!Dwa razy nie!-byłam strasznie nabuzowana,bo przez jego zawracanie mi głowy uciekł mi pociąg.Kolejny miałam za trzy godziny.
-Nie ładnie,bo tam właśnie stoi największa plotkara Unii Leszno!-wskazał na brunetkę ubraną w elegancką marynarkę
-Nie zrobisz tego!-popatrzyłam na niego złowrogą miną
-Wierzysz w to?-uniósł jedną brew do góry i ruszył w stronę wskazanej dziewczyny
-Okej!Poddaję się!-chwyciłam go za ramię i odwróciłam go w moją stronę
-Dobra decyzja!To gdzie mieszkasz?-spytał idąc do busa
-Nie wierzę,że to robię...-odparłam wsiadając do środka auta
-Słucham?-zapytał siadając obok mnie
-Ulica Jedności 4.-powiedziałam i spojrzałam na Łoktajewa
-Wiedziałem,że mieszkasz w Zielonej-uśmiechnął się-Opowiedz mi coś o sobie.
-Mam zwierzać się obcej osobie?-spytałam unoszą jedną brew do góry
-Z tą obcą osobą właśnie jedziesz do swojego domu,więc nie widzę żadnych przeszkód-uśmiechnął się po raz setny dzisiaj
                  Podczas naszej jazdy rozmawialiśmy o wszystkim.Od żużla,aż po sprawy prywatne.Nie sądziłam,że będziemy potrafili ze sobą rozmawiać,a jednak.Nieraz zdarzyło się,że zaczęliśmy się kłócić na przykład o ulubiony danie,albo o dzisiejsze zawody.Na szczęście z przodu siedzieli (jak się później okazało) mechanicy,którzy potrafili uspokoić naszą wymianę zdań.Podróż zleciała nam bardzo szybko.Kiedy zahamowaliśmy wysiadłam z busa i podziękowałam za ,,podwózkę''.Ku mojemu zdziwieniu za moimi plecami szedł Łoktajew.Odprowadził mnie do samych drzwi.
-Jeżeli kiedykolwiek będziesz potrzebowała mnie albo mojego busa to zadzwoń-podał mi złożoną karteczkę.Jego słowa sprawiły,że lekko się zarumieniłam
-Będę pamiętać!Jeszcze raz dziękuję i Tobie i mechanikom-uśmiechnęłam się i zrobiłam dość nietypowy dla mnie odruch...przytuliłam go
-Rozumiem,że przełamałaś swoją barierę osobistą!-uśmiechnął się do mnie-Mam nadzieję,że niedługo zadzwonisz,bo potrzebuję dobrych zdjęć dla sponsorów.
-Ta...Jasne!Jeszcze raz dzięki i dobranoc!-zamknęłam drzwi i przez okno zobaczyłam jak odjeżdżają
                 Zmęczona ruszyłam na górę.Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w pidżamę i odleciałam w głęboki sen.

---------------------------------------------------------------------
Dzięki wszystkim za wszystkie komentarze i odwiedziny ;)
Tak więc pozdrawiamy wszystkich i życzymy wam dużo weny :*
Zaczęła się szkolna rutyna ;(
Wpadajcie do nas jak najczęściej ;)
Specjalnie dla was został stworzony film : 



Oceńcie go w komentarzach na YouTube albo u nas w postach ;) Z góry dziękujemy!

wtorek, 2 września 2014

Liebster Award #1

              Skoro blog został nominowany.To muszę się wam do czegoś przyznać ;) Prowadzimy blog we trzy.Tak,więc jeżeli byście chciały to możecie każdą bohaterkę oceniać osobno :D A więc tak bardzo dziękujemy za nominację od : Kamili i Sydenyowo :* Jesteśmy naprawdę wdzięczne za to,że nas doceniacie ;) Każda z nas da odpowiedź w zamian za nasz malutki sekret ;)

Zasady Liebster Award ;) 
1.Jeżeli ktoś Cię nominował to znaczy,że docenia Twoją pracę.
2.Odpowiadasz na pytania.
3.Nominujesz 11 blogów.
4.Zadajesz im pytania.
5.Nie możesz nominować bloga od,którego otrzymałeś nominację.

    Zaczniemy od Kamili : 

1.Twoje ulubione opowiadania?
2.Jakie jest Twoje ulubione zajęcie?
  • Rose: Jestem strasznym leniuchem,więc na pewno spanie do południa ;) Jeżeli chodzi o resztę moich zajęć to: chodzenie na żużel,czytanie książek,jeżdżenie na rolkach i gra w piłkę nożną.
  • Anastazja: Kocham jeść <3 A po za tym uwielbiam spędzać czas z znajomymi.
  • Majka: Spotykanie ze znajomymi oraz oglądanie wydarzeń sportowych. 
3.Masz jakąś ulubioną książkę? Jaką?
  • Rose: Nie potrafię wskazać jednej,ale ulubiona to raczej Saga ,,Szeptem''.
  • Anastazja: Zakochałam się w książce pt „Uprowadzona" :)
  • Majka: ,,La Roja''-Reprezentacja Hiszpanii w piłce nożnej. 
4.Ulubiona piosenka?
  • Rose: ,,Glad you came'' The Wanted
  • Anastazja: Bars and Melody „Hopeful"
  • Majka: "Impossible " James Arthur 
5.Jesteś tolerancyjna?
  • Rose: Na to pytanie odpowiedź znają tylko moi znajomi ;) Ale sądzę,że tak.
  • Anastazja: Mam na tym punkcie obsesje! Jestem strasznie tolerancyjna ;3
  • Majka: Sądzę, że tak. 
6.Co cię inspiruje?
  • Rose: Przeważnie książki i filmy,ale czasami rzeczywistość i muzyka ;) 
  • Anastazja: Myślę że poniekąd marzenia.
  • Majka: Raczej marzenia. 
7.Bez czego nie mogłabyś żyć?
  • Rose: Bez rodzeństwa i żużla.
  • Anastazja: Bez przyjaciół i i muzyki.
  • Majka: Na pewno bez muzyki. 
8.Ulubiony aktor/aktorka?
  • Rose: Hunter Parrish.
  • Anastazja: Małgorzata Socha.
  • Majka: Matthew Mc.
9.Twoje ulubione filmy i seriale?
  • Rose: Wolę książki,ale jeżeli już wybierać to ,,Charlie St. Cloud'',a serial ,,Na sygnale''.
  • Anastazja: Bardzo lubię Bollywood. Mój ulubiony film to „Żona dla zuchwały" a serial ,,Brzydula'' :) 
  • Majka:Filmy bardzo lubię dramaty i horrory jak wybierać to ,,Szczęściarz'' , a serial ,,Dr House''. 
10.Jakie masz plany na przyszłość?
  • Rose: Zostać dziennikarką sportową i zwiedzić trochę świata ;)
  • Anastazja: Na pewno w planach mam odwiedzenie Australii. 
  • Majka: Robić coś wspólnego ze sportem i odwiedzić Australię. 
11.Wolisz wieś czy miasto? 
  • Rose: Mieszkam w mieście,ale jednak spokojna wieś to jest to :P
  • Anastazja: Miastowa ze mnie dziewczyna ;)
  • Majka: Oczywiście że miasto ;D 
         Teraz kolej na Sydneyowo ;*

1.Jaką czynność wykonujesz jako pierwszą,gdy tylko się obudzisz?
  • Rose: Mówię sobie: ,,Jeszcze dziesięć minut'' ;)
  • Anastazja: Sprawdzam telefon.
  • Majka: Sprawdzam telefon. 
2.Jaki jest Twój przepis na szczęście?
  • Rose: ,,Nawet jeśli wszyscy w Ciebie zwątpili to pokaż im,że się mylili''.
  • Anastazja: Nie przejmować się opinią innych i być po prostu sobą.
  • Majka:Nie wiem.
3.Co z największą przyjemnością jesz? 
  • Rose: Nie lubię polskiego jedzenia :P Wolę chińszczyznę ;)
  • Anastazja: Kuchnia włoska moim życiem ;)
  • Majka: Chińszczyznę ;)
4.Jaki jest Twój ulubiony aktor/aktorka?
  • Rose: Aktora masz powyżej,a aktorka to Angelina Jolie ;) 
  • Anastazja: Michał Żebrowski.
  • Majka: Matthew McConaughey. 
5.Wolisz spędzać czas w domu czy poza nim?
  • Rose: Tu i tu ;) Zależy od sytuacji.
  • Anastazja: Zdecydowanie poza domem. Nie jestem typem domowniczki.
  • Majka: Tu i tu. 
6.Jaki jest Twój ulubiony kolor?
  • Rose: Czarny ;P Ewentualnie Niebieski ;)
  • Anastazja: Niebieski i wszystkie jego odmiany.
  • Majka: Beżowy i czarny. 
7.Co jest dla Ciebie inspiracją?
  • Rose: Raczej wszystko wymieniłam powyżej ;) 
  • Anastazja: Również wymieniłam :)
  • Majka: Jest powyżej ;)
8.Jaki jest twój ulubiony piosenkarz/piosenkarka/zespół?
  • Rose: Mam dwa zespoły : The Wanted i Bars & Melody ;) 
  • Anastazja:Nie mam ulubionych piosenkarzy itd.
  • Majka: Nie mam ulubionych ;)
9.Co robisz kiedy jest Ci smutno?
  • Rose: To głupie,ale staję przed lustrem i śmieję się sama do siebie ;) 
  • Anastazja: Porządna rozmowa z przyjaciółmi i jestem jak nowa :)
  • Majka: Oglądam coś albo słucham muzyki. 
10.Jaki jest Twój ulubiony film/serial?
  • Rose: Oprócz tych wymienionych to jeszcze: ,,Niezgodna'', ,,Gwiazd naszych wina'',a jeżeli serial to nieraz lubię obejrzeć ,,Szpital'' hahahaha ;)
  • Anastazja: Z moich Bollywoodzkich perełek uwielbiam jeszcze „Gdyby jutra nie było" ;) Serial Barwy Szczęścia.
  • Majka:Jeśli chodzi o serial to lubię obejrzeć Pierwszą Miłość , a film to jeszcze "Charlie St Cloud ".
11.Jeśli miałabyś trzy życzenia-czego byś sobie życzyła? 
  • Rose: 1.Zdrowia dla mojej rodziny. 2.Chciałabym mieszkać w Londynie 3.Zwiedzić świat.
  • Anastazja: 1. Znaleźć tą prawdziwą miłość :) 2. Żeby wszystko mi wychodziło. 3. Mieć jeszcze 100 dodatkowych życzeń ;)
  • Majka:Nie wiem.
Jeszcze raz wielkie dzięki za nominację :* 
Nominujemy : 

  1. http://myloveisspeedway.blogspot.com/
  2. http://czesctesknie.blogspot.com/
  3. http://non-clamabit.blogspot.com/
  4. http://kocham-speedway.blogspot.com/
  5. http://xxspeedway.blogspot.com/
  6. http://kochamciealeciebietonieobchodzi.blogspot.com/
  7. http://kochaj-i-skacz.blogspot.com/
  8. http://comatose-feeling.blogspot.com/
  9. http://bez-ciebie-znikam.blogspot.com/
  10. http://love-in-football.blogspot.com/
  11. http://sila-jest-we-mnie.blogspot.com/
To teraz 11 pytań dla Was!

  1. Co natchnęło Cię,żeby pisać opowiadanie?
  2. Wolisz filmy czy książki?
  3. Gdybyś mogła/byś zmienić coś w swoim życiu to co to by było?
  4. Lubisz zwierzęta?
  5. Ulubiony film/serial/książka?
  6. Czy uprawiasz jakiś sport?
  7. Czy uważasz,że jesteś miła/y?
  8. Skąd czerpiesz wenę?
  9. Lubisz nasze opowiadanie?
  10. Jakie miasto na świecie najbardziej chciałabyś/byś zwiedzić?
  11. Twój ulubiony aktor/aktorka/piosenkarka/piosenkarz? 
Czekamy na wasze odpowiedzi z niecierpliwością ;) 

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział II




Rose
           Drzwi tym razem otworzyła mi kochanka mojego ojca.Zgromiłam ją wzrokiem.Ona też mi nie została dłużna.Chciałam iść w stronę schodów jednak zatrzymało mnie jej chrząknięcie..
-Masz z czymś problem ? -spytałam odwracając się do niej
-Tak mam smarkulo ! Zdejmij te brudne buty i najlepiej wyrzuć je na deszcz,żeby się obmyły!Gdzie ty byłaś?!-darła się na mnie 
-Wiesz co zaschło mi coś w gardle...Napiję się. -skierowałam się w stronę kuchni i przeszłam po jej śnieżnobiałym dywanie w salonie
-Osz ty mała...masz szlaban na dwa tygodnie ! -warknęła na mnie
-Przepraszam,ale nie słucham się obcych ludzi ,a tym bardziej tak głupich.A jeżeli tak bardzo chcesz udawać dobrą macochę ...To proszę uprać moje buty,bo w końcu niszczę Twój wizerunek wśród sąsiadów.-zdjęłam moje buty i podałam jej do rąk
-To ja Ci pracę załatwiłam,a ty mi jeszcze będziesz podskakiwać ! O nie tak się nie będziemy bawić ! -rzuciła moje buty w drugi kąt korytarza
-Słucham ? -nie mogłam do wierzyć w to co słyszę,przecież to ojciec załatwił mi tą pracę
-A co ty myślałaś ?! Twój ojciec prosił mnie prawie na kolanach,żebym załatwiła Ci pracę jako fotoreporterka w Unii Leszno.Gdyby nie ja nadal byś tkwiła w tej waszej stodole w Londynie -zaśmiała się i kpiła ze mnie
-Nie będziesz obrażać mojej rodziny rozumiesz !-wrzasnęłam na nią i pobiegłam do góry
-Jeszcze zobaczymy! -krzyknęła za mną
        Co za wredna ... Uhh ! Spokojnie Rose wszystko jest dobrze to nic,że te blond ścierwo obraża twoją całą rodzinę,a ja nic nie mogę temu zaradzić ,bo to właśnie dzięki niej mam moją wymarzoną pracę.W ogóle gdzie podział się mój tata ? Pewnie musiał jechać do biura. Nienawidzę go za to,że zostawił mnie z nią na najbliższe godziny.Postanowiłam,że nie będę wychodziła z mojego pokoju,aż do powrotu ojca.Nie chcę jej dziś widzieć,bo za pewne jej oczy wydrapię ! Pretekstem do mojego planu będzie to,że musiałam się rozpakować i rozgościć.No bo w końcu będę tu mieszkała przez najbliższe miesiące.Chętnie wyszłabym na jakąś imprezę? Tylko z kim skoro nikogo tutaj nie znam...

Majka
              Mój dzisiejszy dzień zapowiadał się tragicznie,niestety zaspałam do pracy a to dopiero mój drugi dzień ...Tak to jest jak robotę odkłada się na później.Szybko wyskoczyłam z łóżka i poleciałam do łazienki,jeszcze nigdy tak szybko się nie ogarniałam( tak szczerze nie lubię tego). Po porannej toalecie otworzyłam moją nie za duża szafę,świetnie jak zwykle nie mam co ubrać,no nic biorę pierwsze lepsze : wybrałam luźne jeansy, białą koszulkę i szarą marynarkę,w pośpiechu zapinając guzik od spodni pobiegłam ubierać trampki,jeszcze raz przejrzałam  się w lustrze i byłam gotowa do wyjścia była 9.30 powinnam zdążyć dochodząc do drzwi o mało nie zapomniałam dokumentów i telefonu zabierając wszystko wsiadłam do samochodu .Tak jak mówiłam dzień zapowiadał się niesamowicie,gdy weszłam do gabinetu dostałam niezły opieprz od mojego szefa już przed samymi drzwiami dostałam niezłą lekcje wychowania na dodatek jeszcze zagroził,że jeśli jeszcze raz taka sytuacja się powtórzy to stracę posadę.Przez połowę dnia czułam na sobie jego wzrok  nie pozwalało mi się to skupić dopiero około godziny 13.00 kiedy poszedł na lunch mogłam spokojnie pracować.Do godziny 15.00 przyjmowałam różnych pacjentów najczęściej byli to młodzi ludzie którzy w jakimś okresie swojego sportowego życia się pogubili.O godzinie 17.00 wyszłam z pracy zabierając ze sobą papiery i torebkę zmęczona zamknęłam gabinet,wychodząc z miejsca pracy zadzwonił telefon na wyświetlaczu ukazał mi się nieznany numer,pewnie jakiś pacjent  kładąc papiery na dach samochodu odebrałam połączenie .
-Majka Ragurska w czymś mogę pomóc ?
- Chris z tej strony wiesz ten z Torunia pamiętasz ?
- Witam o co chodzi. - postanowiłam zachować powagę jak należało psycholog
- Mieliśmy się umówić na kolejną wizytę znaczy miałem ci potwierdzić termin.
- Racja - klepnęłam się w czoło-Kompletnie zapomniałam,możesz mi przypomnieć na kiedy byliśmy wstępnie umówieni ?
- Na wtorek.
- To już za dwa dni - powiedziała zdziwiona
- Pasuje czy wybierzesz jakiś inny termin?
- Wtorek niech pomyśle,tak od 10 możesz już się zjawić.
- To super,to do zobaczenia!
- Do widzenia!
             Po godzinie 20 byłam w domu , leniwym krokiem przeszłam przedpokój i rzuciłam się na łóżko.Nie miałam siły wstawać,moje ciało było bezwładne,przytuliłam się do miękkiej poduszki i powoli zamykałam oczy,gdy już usypiałam,usłyszałam mój telefon .. nie no kto to do cholery.
-Halo?
- No hejoł kochana co tam ?
- Anastazja .. serio ? jest 20.30 ..
- No własnie dopiero coś ty taka
- Wyobraź sobie że miałam ciężki dzień i na tą chwile nie mam nawet siły trzymać telefonu przy uchu
- Jejciu aż tak źle
- Tragicznie!Spóźniłam się do pracy,zostałam zjechana przez szefa a dopiero o 17.00 wyszłam z gabinetu,mam nadzieje ze chociaż ty miałaś dobry dzień.
-Mój dzień się dopiero zaczyna i twój też kochana!-odpowiedziała Anastazja
-O co chodzi?-spytałam zaskoczona
-No jak to co!Lecimy dziś na domówkę do Troy'a!-mój telefon trzymałam kilkanaście centymetrów od ucha 
- Posłuchaj ubieraj się bo za godzinę masz być u mnie jasne?
-Ana , może jednak pójdziesz sama? Naprawdę nie mam ochoty na jakiekolwiek imprezowanie - powiedziałam nie odrywając głowy od poduszki.
-Czy ty mnie wystawiasz? Dziewczyno jest 21,00 dzień się dopiero zaczyna , nie możesz mnie zostawić samej no proszę cie , Majka - krzyczała i błagała przez telefon.
- Dobra , nie wiem dlaczego to robię - powiedziała
- Bo mnie kochasz , whoo to za godzinę się widzimy - powiedziała i się rozłączyła
- Ale czy ty - niestety usłyszała tylko zakończenie rozmowy
GODZINĘ PÓŹNIEJ
Dziewczyny były już gotowe do wyjścia. Majka wybrała taki zestaw:
Natomiast Anastazja taki:

- Nie sadze by był to dobry pomysł - powiedziała Majka szukając domu w którym miała odbyć się impreza
-No przestań będzie fajnie , poznamy nowych ludzi a przede wszystkim Troya!
-Ty w ogóle wiesz , który to jest dom?
-No tak dokładnie to nie , no ale ile może być domów na ulicy Kopeckiej
-Zwariuje z tobą , masz chociaż do niego numer?
-No mam - powiedziała wyciągając  karteczkę
- To dzwoń! - powiedziała
- No co ty nie będę się narzucać , kurcze musimy znaleźć  dom gdzie słychać głośną muzę i tyle.
- To chyba tutaj - powiedziała wskazując drzwi
- O kurde! , co za chata , dalej wchodzimy- powiedziała
- Ej ej, stój.
-No co?
-Jesteś pewna ze powinnam tam wchodzić , w końcu to ciebie zaprosił.
- Posłuchaj bez ciebie się nigdzie nie ruszam , a wiesz im więcej dziewczyn tym lepiej - powiedziała pukając
- Stary jakies dwie laski - krzyknal chlopak
Drzwi otworzył im dość niski brunet przy kości , z bródka i okularami na oczach , tuz zanim pojawił się główny gość imprezy Troy.
- Dakota kogo tam przywiało - powiedział schodząc po schodach
- O to ty, jednak przyszłaś - powiedział zdziwiony
- W końcu dostałam zaproszenie, wiec jestem a to jest Majka
- Cześć - powiedziałam i podałam dłoń chłopakowi
- No co tak stoicie wchodźcie.
- Czujcie się jak w domu, tu po prawej są napoje, wódka, piwa , bierzcie co chcecie , ja za chwile wracam , powiedział i zniknął gdzieś w dali
- Czy on nie jest fajny - powiedziała Anastazja opierając się o blat.
- Ej tylko mi się nie zakochuj.
- No przestań co ty, ja tak tylko mowie.
- To jestem, i co tam u was słychać - powiedział stając obok nas.
- A w porządku, ci wszyscy ludzie to twoi znajomi - zapytała Ana
- Tak, ale niektórzy to znajomi znajomych wiecie o co chodzi , ale większość to z żużlowego społeczeństwa interesujecie się w ogóle tym sportem? Znaczy ciebie nie muszę się pytać, pytam koleżankę.
-Tak się składa że tez mam z tym coś wspólnego , jestem psychologiem sportowym i na co dzień mam przyjemność współpracować z takimi jak wy.
-Czekaj ty jesteś Majka, czy to nie ty współpracujesz z Holderem?
-Tak to ja.
-Tyle o tobie słyszeliśmy.-Zaśmiał się Troy
-A co takiego?
W tym momencie podszedł do nich Chris.
-Cześć Maja.-Uśmiechnął się do Majki.
-Hej.-Zarumieniła się uroczo.
-Ale tej pani tutaj nie znam.-Spojrzał na blondynkę.
-Anastazja miło mi.
-Chrispy jestem.
-Dobra to jak mamy część oficjalną za sobą to czas na parkiet!-Powiedział poczym wziął Anastazję do tańca.
-To twoja znajoma - zapytal chris stajac obok mnie
- Najlepsza przyjaciolka - powiedzialam , czulam sie dosc dziwnie , nie zdarza mi sie spotykac moich pacjentow na imprezach
- chcesz cos do picia - zapytal kierujac sie do lodowki
- Jasne - powiedziałam poprawiając włos , kurcze dlaczego się stresuje , o co chodzi pytałam siebie
- Trzymaj - powiedział
- Coś nie wraca ta twoja przyjaciółka - powiedział
- Pewnie jeszcze tancza - powiedzialam odkrecajac butelke
-Troy dużo nam mówił o Anie.
-Wygląda na takiego który co tydzień mówi o innej.
-No tak. Ty też myślisz że Australijczycy codziennie kochają inną kobietę?
-Nie ale na takich...
-Wyglądamy? Spoko słyszałem to dużo razy.
-Ty taki nie jesteś.
-Skąd to wiesz? A no tak pani psycholog.-Zaśmiał się Holder.
-Takie rzeczy się po prostu czuje.
-To pewnie wyczuwasz że strasznie chce z tobą zatańczyć. Idziemy?
-Pewnie.
Impreza trwa od dobrych 3 godzin. Wszyscy dobrze się bawią. Anastazja i Troy nie opuszczają parkietu.
-Nieźle tańczysz.- Spojrzała w brązowe oczy Batcha.
-Nieźle? Jestem zawodowcem w tej dziedzinie.
-Myślałam że twoimi dziedzinami są motory i dziewczyny.
-Motory owszem. Dziewczyny? Może do niedawna ale ostatnio poznałem śliczną blondynkę i nie myślę o innych.
-No prosze, musi być wyjątkowo piękna skoro aż tak się w nią wkręciłeś.
-Tak. Jesteś wyjątkowo piękna.
Po kolejnej godzinie bezustannego tańczenia poczułam zmęczenie. Zobaczyłam Majke stojącą przy napojach.
-I jak się bawisz?
-Musze ci przyznać że bawię się bardzo dobrze.
-Wiedziałam! A tak się broniłaś żeby tu przyjść.
-Dobra dobra.
Nagle zauważyłyśmy że w naszą stronę zmierza Chris z o ile się nie myle Taiem Woffindenem.
-To jest dziewczyny nasz mistrz Tai!-Powiedział dumnie Holder.
Przywitałyśmy się z nim po czym wziął on Majkę do tańca. Zauważyłam że Chrisowi niezbyt się spodobał sposób w jaki Tai patrzy na Maję. Lekko wkurzony udał się w kierunku toalety. Troy rozmawiał przez telefon nie chciałam mu przeszkadzać wiec zostałam przy napojach. Siedziałam sobie spokojnie popijając drinka gdy nagle podszedł do mnie pewien rudzielec.
-Co taka piękna dziewczyna robi tu sama?-Zapytał poprawiając włosy.
-Zapewne odpoczywa. Anastazja jestem.-Uśmiechnęłam się do niego.
-Darcy, Darcy Ward, ale to już pewnie wiesz.- Odpowiedział cwaniacko.
-Wiem wiem.
-Czyli fanka żużla?
-Tylko Unii.
-Unii Tarnów?
-Unii Leszno!
-A propo. Widziałem cie już na jakimś zdjęciu na tej waszej polskiej stronie. Sportowe fakty chyba. Dziewczyna żużlowca?
-Podprowadzająca.
-Wiedziałem że to ty. Co tu w ogóle robisz? Znaczy, z kim przyszłaś? Z chłopakiem?-Zadawał setki miliony pytań.
-Nie mam chłopaka. Przyszłam tu z przyjaciółką. Zaprosił mnie Troy.
-Ten to zawsze pozna jakąś ładną dziewczynę.
W tym momencie podszedł do nas Batch.
-Rudy a ty co tu świrujesz?
-Rozmawiam sobie z moją nową koleżanką.
-Mam nadzieje że nie zamęczył cię na śmierć.- Zaśmiał się Troy.
-Nie, jest bardzo miły.
-Widzisz jestem miły!-Wykrzyczał mu to radośnie piegus.
-Dobra dobra. Anastazja pójdziesz ze mną się przejść?
-Pewnie. Troche świeżego powietrza dobrze mi zrobi.
Spacerowalismy wzdłuż opustoszałej ulicy, cóż się dziwić wkońcu druga w nocy to nie godzina o której ludzie chodzą do pracy.
-Czym się zajmujesz oprócz tego że zaszczycasz kibiców swoją obecnością na stadionie.-Zaśmiał się uroczo.
-W tym roku również dołączylam do Monster Grils. A tak generalnie to próbuje swoich sił w modelingu.
-No tak mogłem się domyślić. Jesteś wysoka, szczupła i piękna.
-Przestań bo się zarumienie.-Teraz oboje zaczęliśmy się śmiać.
-Perfekcyjnie mówisz po angielsku gdzie się nauczyłaś?
-Mieszkałam wkońcu 18 lat w Australii.
-Jak to?-Jego mina mówiła wszystko. Ze zdziwienia aż stanął.
-Mój tata jest Australijczykiem. Mama pochodzi z Leszna. Przyjechałam tu głównie po to żeby zacząć studia.
-Głupek ze mnie mogłem się domyślić po twoim akcencie.- Klepnął się w czoło.
-Nie no luz.
-W jakiej miejscowości mieszkałaś?
-Brisbane. A ty?
-Ja też!
-Czekaj czekaj na mojej ulicy jakieś 5 domów dalej mieszkają jacyś Batchelorowie. Mieszkasz na przedmieściach?
-Tak! Nie wieże że mieszkaliśmy na tej samej ulicy w Australii a poznaliśmy się dopiero w Polsce. To przeznaczenie!-Puścił oczko.
-Dokładnie.-Delikatnie się uśmiechnęłam.
-Ja tu cię wyciągam na nocne spacery a potem twój chłopak będzie chciał mnie zabić.-Zoriętowałam się że to nie stwierdzenie a raczej forma pytania.
-Nie mam chłopaka. Rozstałam się z nim zanim przyleciał do Polski.
-Rozumiem. Może już wrócimy bo zimno się robi.
-Właśnie miałam to zaproponować.
Wchodząc do domu zacząłam rozglądać się gdzie jest Majka. Po chwili zauważyłam ją tańczącą dalej z Taiem. Za nimi natomiast stał Chris który bacznie się im przyglądał.
-Jesteś bardzo ładna.-Wyszeptał jej do ucha Tai.
-Dziekuje bardzo. Miły jesteś.
-A czym się zajmujesz?
-Jestem psychologiem sportowym
-O! Już wiem do kogo będę się zgłaszał po pomoc.
-Miejmy nadzieje że nie będziesz potrzebował żadnej pomocy.
-Fajnie wiedzieć że ktoś dobrze mi życzy.
Ręcę Taia znalazły się na biodrach Majki. Nie było to krępujące dla dziewczyny. Wkońcu to był taniec. Jednak Holderowi wyraźnie się to nie spodobało. Podbiegł do nich i odepchnął Taia od Majki. Bójka wisiała w powietrzu. Alkochol i emocje to nie jest dobre połączenie.
-Co ty ją tak obłapiasz! Ogarnij się.-Krzyczał Chris.
-Ja mam się ogarnąć to ty się ogarnij! Za dużo wypiłeś!
Australijczykowi nie spodobały się te słowa. Zaczęła się szarpanina. Alkochol odgrywał tu wielką role. Majka bezskutecznie próbowała ich rozdzielić. Na pomoc ruszyli również Darcy, Ana i Troy. Ten ostatni znalazł się w nieodpowiednim miejscu i przypadkowo oberwał prosto w oko. Anastazja podbiegła do niego i zaprowadziła go do kuchni. A Tai i Chris w końcu zostali rozdzieleni.
-Macie w zamrażarce coś zimnego? Jakieś mięso zamrożone czy warzywa?-Zapytałam
-Coś tam powinno być.-Odpowiedział obolały Troy trzymając rękę na oku.
Wyjęłam z zamrażarki jakieś mięso i powoli przyłożyłam do jego oka.
Batch dzielnie zgrywał twardziela ale widziałam że gdy przykładalam mu to mięso ścisnął dłoń w pięść.
-Idioci! Biją się o jakieś głupoty!-Narzekał Troy.
-My chyba będziemy już się zbierać wiesz Majka pewnie tą sytuacje trochę przeżywa.
-Szkoda że tak to się wszystko skończyło. Przepraszam.
-Przestań. Bawiłam się świetnie. Idę poszukać Mai i idziemy a ty tu siedź i trzymaj to przez dłuższą chwile.- Na pożegnanie dałam mu buziaka w policzek.
-Poczekaj! Nie mam żadnego numeru telefonu do ciebie ani nic.-Nie odpowiedziałam nic tylko wzięłam jakąś pierwszą lepszą kartkę i długopis po czym zapisałam swój numer.




czwartek, 3 lipca 2014

,,W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca ''

$ Rose $ 
Obudziłam się słysząc dzwonek mojego telefonu.Godzina trzecia nad ranem to dla mnie katorga,ale muszę ją pokonać.Dziś najgorszy ,ale za razem najlepszy dzień mojego życia.Najlepszy dlatego,że jadę do Polski rozwijać moją pasję i dążyć do mojego celu...Najgorszy dlatego ,że jak na razie będę mieszkała z moim ojcem i jego kochanką. Uhhh...Na samą myśl o niej chcę zostać w Londynie,ale postanowiłam ,że nawet ona mnie teraz nie powstrzyma.Zaczęłam dopakowywać moje wszystkie rzeczy.Około godziny piątej byłam ubrana i prawie gotowa do wyjścia ...Właśnie prawie ! Moja walizka nie chciała się zapiąć.W tym momencie do mojego pokoju wszedł mój starzy brat.
-Nie wierzę ,że moja mała księżniczka opuszcza rodzinny domek ! -uśmiechnął się widząc jak skaczę po walizce 
-Może zamiast się przyglądać to mi pomożesz ? -zapytałam zdyszana
-Siadaj na nią ! -poprosił ,a ja usiadłam na mojej walizce 
-Mama jest mocno zła ? -spytałam ze skruchą 
-Nie nie jest zła .Jest wkurwiona ! -zaczął się śmiać
-To nie jest śmieszne ! Myślisz ,że to dobry pomysł ? -zapytałam 
-Zazdroszczę Ci ,że jako pierwsza się wyprowadzasz ,ale z drugiej strony współczuję Ci ,że będziesz musiała mieszkać z tym gnojkiem ! -przełknął głośno ślinę 
-Josh ! Wiesz ,że to nie ma sensu ! Zrobił to co chciał i nic go nie usprawiedliwi w tym jak nas potraktował !-chwyciłam go za ramię i przytuliłam
-Będę za Tobą tęsknił ! Już zmykaj bo się rozryczę ! -ucałował mnie w czoło i pchnął w stronę drzwi 
Zeszłam z moimi bagażami na dół.Moja mama siedziała na kanapie i przeglądała nasze zdjęcia.Łzy zatrzymały mi się w oczach,ale postanowiłam sobie ,że nie będę płakać .Podeszłam do niej i przysiadłam.Trzymała nasze wspólne rodzinne zdjęcie ze mną ,Joshem,nią i ...tatą.Spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
-Dlaczego on tak perfidnie nas potraktował ? Zostawił nas dla jakiejś larwy z Polski ? A teraz jeszcze ty jedziesz do niego ...-słyszałam w jej głosie załamanie 
-Pamiętaj ,że to ty jesteś u mnie na pierwszym miejscu i zawsze na nim będziesz,ale proszę nie każ mi wybierać pomiędzy moją karierą a tatą.Jadę tam tylko po to ,żeby się rozwijać .-wyjaśniłam jej całą sytuację czuć było że się uspokoiła 
-Obiecaj ,że będziesz o mnie pamiętać ! -przytuliła mnie do siebie
-Nawet nie śmiem zapomnieć o Tobie ! Kocham Cię najmocniej na świecie -uśmiechnęłam się przez łzy 
-Ja Ciebie też ! -kiedy to powiedziała usłyszałyśmy trąbienie 
-To po mnie ... Będę pisała -odwróciłam się do niej po raz ostatni i wyszłam 
Taksówka podjechała punktualnie i zawiozła mnie na lotnisko.Moja odprawa odbyła się bez problemu.Wsiadłam do samolotu i zasiadłam na swoim miejscu.Założyłam słuchawki i dałam się ponieść chwili...


$Anastazja$
Obudziłam się, spojrzałam na zegarek 12 w samo południe. Czas najwyższy wstać. To już 4 miesiące odkąd znów mieszkam w Polsce. Dziś miałam rozpocząć swoją parce jako podprowadzająca Unii Leszno.Będzie zabawnie. Pomyślałam sobie że Majka na pewno nie odpuści sobie takiego kabaretu. Czym prędzej wybrałam jej numer i czekałam aż odbierze.
-Cześć Maja, nie chciałabyś dziś zobaczyć jak wyginam się przed taśmą?
-Z chęcią kochana, ale dziś nie mogę. Zadzwonił do mnie trener Unibaxu i poprosił o rozmowę z jednym z zawodników.Wiesz inauguracja sezonu, muszą wiedzieć na czym stoją. Właśnie jestem w drodze do Torunia.
-No nieźle wiesz chociaż kto to będzie?
-Nie, nie zdążyłam zapytać.Kochana muszę kończyć. Papa.
-Okej, do zobaczenia.
Zjadłam śniadanie, ubrałam się po czym udałam się na stadion. Została godzina do rozpoczęcia meczu. Gdy tylko weszłam do parku maszyn ujrzałam dziewczyny, przywitałam się z każdą i poszłam przebrać strój.I się zaczęło. Występy szły mi bardzo dobrze. Po przeszło półtorej godzinie, ustawiałam się już by wyjść do biegu 15. Tym razem stałam koło bandy.Gdy skończyłam układ, już miałam schodzić gdy zauważyłam że zawodnik w białym kasku puścił mi oczko. Niby nic a jednak mimowolnie się uśmiechnęłam. Było już po meczu miejscowe byki pokonały Betard Sparte Wrocław  50-40. Właśnie otwierałam drzwi taksówki, gdy nagle usłyszałam donośny głos.
-Przyniosłaś mi szczęście.-Odwróciłam się i zauważyłam wysokiego mężczyznę o imieniu Troy.
-Słucham?-Nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi.
-Wystarczyło chwilę na ciebie popatrzeć i ujrzeć twój uśmiech i proszę.Zwycięstwo w ostatnim biegu.
-Cieszę się że mogłam pomóc.- Odwróciłam się i ponownie próbowałam wsiąść do taksówki.
-Poczekaj... Mógłbym prosić o twój numer?- Uśmiechnął się cwaniacko.
-Niestety, nie pamiętam.- Dokładnie wiedziałam jaki jest Troy Batchelor. Imprezy, dziewczyny na jedną noc, nie chciałam być kolejną z nich.
-Szkoda. Może wpadniesz za tydzień w piątek na domówkę do kumpla?- Zanim cokolwiek powiedziałam kartkę z informacjami miałam już w ręce.
-Zastanowię się, a tymczasem śpiesze się do domu.Cześć.
-Mam nadzieje że do zobaczenia.
Wsiadłam do taksówki. Całą drogę myślałam o tym czy iść na tą domówke czy nie. Mam jeszcze cały tydzień by się zastanowić...


$Majka $
Po rozmowie z Ana kierowalam sie w stronę torunskiego klubu , cały czs zastanawiałam się o jakiego zawodnika może chodzić , może o tego nowego Oskara Fajfera lub , Pawła Przedpełskiego , no cóż nie ważne .. Zaparkowałam swój samochód i ruszyłam  stronę gabinetu , rozpakowałam swoje rzeczy i zabałam się do pracy , obok mnie leżały papiery mojego klienta z ciekawością zajrzałam do środka , moim oczom ukazało się nazwisko Holder , już wiedziałam że to bedzie całkiem inna rozmowa . Preglądając dokumenty które zostały mi dostarczone usłyszałam pukanie do drzwi .
- Proszę - powiedzila milym glosem 
- Hi - odpowiedzial Chris 
- Siadaj , prosze - powiedziałam wskazując na fotel 
-  Chris Holder , tak ? - powiedziałam zerkając jeszcze raz w dokumenty 
- No tak to ja .. - powiedział dość speszony 
- Jestem Majka Ragurska - powiedziała podając mu dłoń 
- Wiem , słyszałem że jesteś najlepsza w tym mieście 
- To ciekawe miło mi to słyszeć   - uśmiechnęła się dziewczyna 
- Więc , co cię sprowadza ?- powiedziała 
- Yyy Problem - zaczał drapać się po głowie 
- Spokojnie mamy czas - powiedziała nalewając wody 
- Wiesz chodzi o moją zeszło roczną kontuzje - mówił 
- No tak słyszałam co sie stało 
- Odkąd wchodze na motor nie czuje się dobrze ,  chciałbym się jakoś odblokować , chciałbym nie myśleć o tym co stało sie jeszcze pół roku temu 
- Rozumiem , a co cię tak najbardziej blokuje , jest coś czego zaczełeś się bać 
- Kurde nie wiem jakoś gdy  na niego wsiadam to czuje się nieswojo jakbym nie był sobą , wszytsko jest jakieś dziwne , .
- A co czułeś kiedyś jak , wsiadałeś na motor jeszcze przed wypadkiem  ? 
- Wolność , i wielką euforie , nic innego się nie liczyło tylko ja i moja maszyna 
- A teraz ?
- Niepokój i wielki stres ,co jest dziwne bo to jest nadal ten sam motor 
- Masz tak tylko na zuzlowym motorach w sensie tylko na torze ?
- Najczęsciej tak , gdy wsiadam na cosa czy quada to tak tego nie odczuwam jednak gdy wracam  do mojej pracy coś mnie blokuje a tak nie powinno być ponieważ to pozniej przelea sie na moje wyniki ...
- Wydaje mi się że damy radę to prezwyciężyc , mamy sporo czasu , po pierwszej rozmowie nie wiele mogę stwierdzić ale przy dalszej współpracy napewno poczujesz poprawę 
- Liczę na to , czyli co moge na ciebie liczyć 
 - Na tym polega moja praca - powiedziała wstając i podając rękę 
- Dzięki , to kiedy się widzimy - powiedział spoglądając na swój telefon 
- Jak ci pasuje , może za tydzien - powiedziała patrząc w grafik 
- O super , to do zobaczenia - powiedział i wyszedł 
Ja natomiast ponownie przysiadłam do dokumentów , pełno papierów i druków z od których nie mogłam się uwolnić , z gabinetu wyszłam około godziny 19,00 , miałam dosyć niby pierwszy dzień zawsze jest najgorszy tak przynajmniej słyszałam , dojezdzając do mojego skromnego mieszkanka we Wrocławiu usłyszałam wibracje , tak to mój telefon , kto tym rzem , na wyswietlaczu pojawiła się Anastazja bez zastanowienia nacisnęłam zieloną słuchawkę .
- Słucham cię kochana - powiedziałam wchodząc do mieszkania 
- I jak tam po pierwszym dniu , gadaj kto to był 
- Nie było aż tak zle , dopiero wróciłam do domu 
- Dopiero precież jest 21.00 , biedactwo no ale kontynuuj 
- No więc dzisiaj moim klientem byl Chris Holder 
- Nie gadaj ten zuzlowiec , szczęsciara - krzyknela do sluchawki 
- Czy ja wiem , a co u cb jak na meczu , kto wygrał
- A też bardzo ciekawie , niestety nasze byki sie nie popisaly , pregrali , ale to jest najmniej ważne , poznałam zawodnika Wrocławia 
- Kogo ?
- Troya Batchelora jak sadzisz byłabym głupia jakbym poszła z nim na domówkę ? - powiedziała Kasia .
-Wiesz pójść nie zaszkodzi.
-Racja. To rozumiem że idziesz ze mną.
-Że co?!
-No przecież nie pójdę tam sama. Dzięki to do zobaczenia .
-Ale...
$Rose$
Próbowałam spać ,ale jakiś koleś ,który koło mnie siedział wciąż nawijał po hiszpańsku.Kiwałam głową jak najęta ,aby tylko się odczepił.Nastała najszczęśliwsza chwila mojego życia usłyszałam głos stewardessy ,który poinformował nas,że wylądowaliśmy na lotnisku w Poznaniu.Wyrwałam się z siedzenia i wyszłam na powietrze.Czy można porównać Polskę do Londynu ? Raczej nie ...Odebrałam moje bagaże i rozejrzałam się za moim ojcem,który miał być po mnie o siódmej...No właśnie dobre określenie.Miał ! Czekałam na niego ponad godzinę na twardych krzesełkach korytarza.Nie miałam zamiaru czekać ani chwili dłużej.Zadzwoniłam po taksówkę ,która odwiozła mnie do Zielonej Góry.Czy to miejsce jest ładne ? Na swój sposób tak .Przejeżdżałam przez kolejne ulice i spoglądałam na bilbordy na których widniały napisy : ,,Spar Falubaz Zielona Góra Drużynowym Mistrzem Polski ''...Hmm ciekawe co to za drużyna?Dojechałam w końcu na miejsce.Zapłaciłam za taksówkę i szłam w stronę drzwi.Zapukałam i nic.Kolejny raz ,również nic.Dopiero za trzecim razem otworzył mój ojciec.Jego mina mówiła sama za siebie.
-Co ty tu robisz córcia ? -zapytał nie wpuszczając mnie przez drzwi 
-Dziś jest szósty czerwca ! Nie przypomina Ci się ta data ? -spytałam ze złością 
-To już dzisiaj ? Straciłem rachubę czasu ! -zaśmiał się cierpko 
-Mogłabym wejść ? -zapytałam z pogardą 
-Jasne wejdź ...Tylko wiesz bo u mnie jest ...-nie dokończył zdania 
-David ,gdzie są moje nowe szpilki ? -dobiegły głosy z góry 
-Spokojnie nie będę wam przeszkadzać .Pozwolisz tylko ,że zostawię tylko swoje rzeczy ! -rzuciłam moją walizką i trzasnęłam drzwiami 
Musiałam to zrobić ! Nie wytrzymałabym ani chwili dłużej z tą lafiryndą ! A mój tata jest pewnie tylko jej zabawką...Powolnym krokiem szłam przed siebie.Postanowiłam ,że wyjdę na spacer ,żeby ochłonąć ,a muzyka bardzo mi w tym pomoże.Założyłam słuchawki i podziwiałam tutejszy rynek.Zabrałam także aparat ,więc bez zdjęć się nie obyło.Szłam dobrą godzinę kiedy doszłam na ulicę Wrocławską.Zobaczyłam znak Spar Arena i strzałkę prosto. Spar ..spar ,gdzieś to już widziałam.Pokusa była silniejsza ode mnie i szłam tam gdzie prowadziły mnie nogi.Była godzina jedenasta kiedy usłyszałam warkot motocykla.Oczywiście mój mózg najpierw coś robi ,a potem myśli.Tak więc poszłam za dźwiękiem. Przede mną ujrzałam wielki stadion.Zobaczyłam ,że brama pod wielkim łukiem jest otwarta.Kiedy przechodziłam pod nią zauważyłam traktory i polewaczki .Na murach stadionu było napisane ,,Żużlowa Ekipa -Tylko Falubaz ! '' .Dopiero kiedy zasiadłam na jednym z krzesełek zauważyłam,że to jest stadion żużlowy.Głupia ja ! Chciałam już wychodzić kiedy zauważyłam ,że ktoś wyjeżdża z czegoś co przypominało parking.Podziwiałam jazdę żużlowca ,jednak to mi nie wystarczało.Zawsze kiedy widzę coś co mnie ciekawi muszę zrobić temu czemuś zdjęcie.Przeskoczyłam przez płot ,który oddzielał tor od kibiców i powoli przechodziłam na murawę.Byłam tak zapatrzona w ekran mojego aparatu ,że nie usłyszałam kiedy żużlowiec wyjechał z powrotem na tor.Ogarnęłam się kiedy hałas był coraz bliżej mnie.Zdążyłam uskoczyć w bok co skutkowało tym ,że upadłam.Zamrugałam kilka razy nie dowierzając ,że przed chwilą mogłam zostać rozjechana na kwaśne jabłko.Podniosłam się ,a facet na motocyklu podjechał do mnie.
-Dziewczyno uważaj gdzie łazisz ! -powiedział z rosyjskim akcentem zdejmując kask
-Ty do mnie masz pretensje ? Tak trudno było mnie zauważyć ?! -nie poddawałam się chociaż to on w sumie miał racje 
-Nie dosyć ,że głucha to jeszcze się wymądrza ! -powiedział z ironicznym uśmieszkiem
-Ślepy, a jeździ na żużlu ! Idiota ! -wypowiedziałam te słowa i zeszłam na murawę 
-Słucham ? A ty gdzie masz plakietkę ? -zapytał zmierzając mnie wzrokiem 
-Stadion jest dla każdego nie tylko dla głupków ,którzy jeżdżą w kółko ! -odwróciłam się w jego stronę 
-Tak myślisz ? To po licho tu przyszłaś ? -spytał kolejny raz z pogardą 
-Nie twój interes ! -byłam tak wkurzona ,że odechciało mi się robić mu zdjęcia
-Jak chcesz autograf czy zdjęcie to wystarczy ładnie poprosić .-powiedział te słowa i palcem wskazał swój policzek 
-Autograf od takiego amatora jak ty ! Pff .. -zmierzyłam go żałosnym wzrokiem i przeskoczyłam przez ten ich dmuchany płot
-Amator to jest no ..ten ... -nie wiedział jak miał mi się odgryźć ,speszył się ,założył kask i odjechał ,a ja wybrałam się z powrotem do ojca
Cwaniak jakich mało ! Że też musiałam tam iść ! Byłam zła na samą siebie.Kolejny spacerek dobrze mi zrobił.Tyle,że pogubiłam się więc pytałam się przechodniów jak dojść do domu mojego ojca.Po jakiś dwóch godzinach odnajdywania drogi znów stanęłam przed drzwiami jego domu.Nie przewidywałam ,że za nimi czeka mnie kolejne emocjonujące spotkanie z kimś kogo nienawidzę ...







poniedziałek, 23 czerwca 2014

Dobry początek ;)


Bohaterowie



Anastazja Adams
18-latka pełna energii i uśmiechu.
Jej tata to Australijczyk a mama Polka.
Wyjechała z Australii by zacząć swoje dorosłe życie w Polsce.
Jest podprowadzającą Unii Leszno oraz Monster Girls. Dodatkowo od roku pracuje jako modelka.
Swoich przyjaciół traktuje jak rodzinę.
Rzadko kiedy otwiera się przed kimś.
Pewien żużlowiec na zawsze zmieni jej życie.



Troy Batchelor
27-letni australijski żużlowiec.
Uwielbia imprezować i spotykać się ze znajomymi.
Ma milion pomysłów na sekundę.
Miał już kilkanaście dziewczyn, jednak jego związki bardzo szybko się kończyły.
Jeździ w barwach Betardu Sparty Wrocław.
Gdy w jego życiu pojawi się urocza blondynka, wywróci jego świat do góry nogami.



Rose Martinez
19-letnia troskliwa,ale zarazem cięta .
Razem z mamą i starszym bratem mieszka w Londynie.
Postanowiła spełnić swoją pasję i robić zdjęcia w Polsce.
Jej przygoda z fotografowaniem zaczęła się kiedy była mała.
Nienawidzi swojego ojca za to ,że ich zostawił.
Niedługo rozpocznie się lepszy rozdział jej życia...



Aleksandr Łoktajew
20-letni żużlowiec z wielkimi ambicjami.
Zawsze stara się być w centrum uwagi ,nieraz jest za bardzo pewny siebie.
Zawodnik Spar Falubazu Zielona Góra.
Uważa ,że dziewczyny to tylko kłopoty.
Jednak kiedy pozna wspaniałą dziewczynę zmieni swoje zdanie.



Majka Ragurska
23 latka urodzona w Polsce , spokojna i zaradna.
Mieszka w Wrocławiu gdzie pracuje jako psycholog sportowy.
Jej najlepszą przyjaciółką jest Anastazja.
Niedługo Majka w swoim życiu spotka osobę dzięki której zrozumie że życie to nie tylko ciągła praca.




Chris Holder
 24 letni australijski żużlowiec zamieszkujący Poole.
Zawodnik Unibaxu Toruń.
Opiekuńczy i odpowiedzialny , jednak w niektórych momentach zbyt porywczy.
Na początku nowego sezonu pozna osobę która zmieni jego życie.